Przedsiębiorcy szturmują salony aut, by uniknąć podatkowych zmian.

Jarek Michalski

Szalony pośpiech w salonach samochodowych! Październik tego roku przejdzie do historii motoryzacji jako prawdziwy boom sprzedażowy, napędzany desperacką próbą ucieczki przed nadchodzącymi, surowymi zmianami w prawie podatkowym. Jeśli jesteś przedsiębiorcą i myślisz o nowym aucie, musisz wiedzieć o pułapkach, które czekają tuż za rogiem, zwłaszcza po 1 stycznia 2026 roku.

Polacy ruszyli po nowe auta. Chodzi o podatki

Dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego brzmią jak sygnał alarmowy dla fiskusa: październik przyniósł absolutny rekord w sprzedaży nowych samochodów. Z polskich salonów wyjechało 52 728 nowych aut, co oznacza wzrost o blisko 10% rok do roku. Kto stoi za tym szaleństwem? Oczywiście przedsiębiorcy. To klasyczna próba wykorzystania ostatnich chwil z korzystniejszymi limitami amortyzacji, zanim system nagradzania elektromobilności zaostrzy warunki dla tradycyjnych pojazdów spalinowych.

Dotychczasowe zasady pozwalały na odpisy amortyzacyjne na poziomie 150 tys. zł dla aut spalinowych oraz 225 tys. zł dla pojazdów elektrycznych i wodorowych. Zapomnijcie o tych kwotach po Nowym Roku.

Od 1 stycznia 2026 roku, w wyniku zapisów ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, limit odpisów podatkowych będzie dyktowany przez poziom emisji CO2. To fundamentalna zmiana, która ma skłonić biznes do inwestowania w zeroemisyjne floty. Zobaczmy, jak to będzie wyglądało:

  • 225 tys. zł – dla samochodu osobowego z napędem elektrycznym (w tym z ogniwami paliwowymi na wodór).
  • 150 tys. zł – dla samochodu osobowego, którego średnia emisja CO2 wyniesie mniej niż 50 g/km.
  • 100 tys. zł – dla samochodu osobowego emitującego 50 g/km CO2 lub więcej.

Warto zauważyć, że na tle tego renesansu aut spalinowych w ostatnich miesiącach, wzrosła również popularność hybryd typu plug-in – ich rejestracje skoczyły o 123 proc. (3 514 sztuk), wyprzedzając chwilowo nawet diesle. Czy to świadczy o świadomej strategii firm, czy może o chaosie?

Czy sama rejestracja wystarczy, by oszukać fiskusa?

Tu dochodzimy do sedna problemu, który może kosztować wielu przedsiębiorców utratę preferencyjnych warunków podatkowych. Wiele firm myśli, że wystarczy kupić i zarejestrować auto przed końcem grudnia, by objąć je starymi limitami amortyzacji. To niestety złudzenie.

Jak celnie precyzują to przedstawiciele Ministerstwa Finansów:

Sama rejestracja samochodu przed 1 stycznia 2026 roku, bez wprowadzenia do ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych podatnika, nie jest zdarzeniem uprawniającym podatnika do stosowania dotychczasowych przepisów.

A to jest kluczowa różnica. Pojazd staje się środkiem trwałym w momencie jego fizycznego przyjęcia do użytkowania i wpisania do ksiąg. I tu pojawia się największa pułapka dla większości firm, które korzystają z finansowania.

Jeśli pojazd finansujemy np. za pomocą leasingu, a tak czyni znakomita większość przedsiębiorców, od 1 stycznia będą obowiązywać nas nowe, mniej korzystne limity odpisów, bez względu na datę jego pierwszej rejestracji.

Dla leasingodawców, dopóki umowa nie zostanie formalnie przyjęta i aktywowana w księgach, obowiązują przepisy z daty wejścia aktywa do ewidencji, a to zależy od daty rozpoczęcia okresu amortyzacji.

Auto w leasingu? Pomyśl o wysokiej pierwszej wpłacie

Jak zatem przedsiębiorcy mogą legalnie skorzystać z „wyższej półki” amortyzacji dla aut spalinowych (limit 150 tys. zł, który od 2026 roku będzie dotyczył aut niskoemisyjnych) lub uniknąć restrykcji dla tych emitujących powyżej 50 g/km CO2?

Trzeba uderzyć w samą definicję wprowadzania środka trwałego. Istnieją dwa główne scenariusze, które pozwalają na wciągnięcie kosztu w obecnym roku:

  1. Zakup za gotówkę (lub z kredytu firmowego): Choć auto musi zostać wprowadzone do ewidencji przed końcem roku, jest to najbardziej bezpośrednia droga.
  2. Leasing operacyjny z wysoką pierwszą wpłatą (czynszem inicjalnym): To manewr, który daje furtkę. Jeśli faktura za leasing zostanie wystawiona przed końcem grudnia, kwota tej pierwszej, często znaczącej wpłaty, może zostać ujęta w kosztach na starych zasadach.

Oczywiście, kluczowe jest, aby wszystkie dokumenty – od faktury po ewentualne protokoły zdawczo-odbiorcze – były datowane przed 1 stycznia 2026 roku. Warto też pamiętać, że dla Urzędu Skarbowego ostatecznym wyznacznikiem emisji CO2, na podstawie którego ustalany jest limit amortyzacji, jest wpis w dowodzie rejestracyjnym, sporządzony na podstawie Świadectwa Zgodności WE (COC), które otrzymuje się od dealera. W przypadku aut „zamawianych”, gdzie specyfikacja może ewoluować, należy pilnować, aby finalne dane techniczne zgadzały się z oczekiwaniami podatkowymi. Nawet niewielka zmiana wyposażenia może przesunąć auto do gorszej kategorii podatkowej.

Ponadto, jeśli masz już leasingowane auto, rozważ nadpłatę części zobowiązań jeszcze w tym roku. W ten sposób bieżący koszt finansowania zostanie odliczony według łaskawszych, obecnych regulacji. Rynek motoryzacyjny żyje spekulacjami dot. podatków – nie pozwól, by skarbówka Cię zaskoczyła.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze