Rekordowa "Rzeźnia" w Laskowej – 28 procent nachylenia katuje rowerzystów.

Jarek Michalski

Czy myślisz, że znasz polskie drogi na wylot? Przygotuj się na weryfikację Twojej wiedzy, bo czeka nas podróż do Małopolski, gdzie zlokalizowano absolutnego giganta wśród wzniesień – podjazd, który potrafi zmrozić krew w żyłach zarówno doświadczonym kierowcom, jak i zapalonym cyklistom. To miejsce, gdzie liczy się każdy gram mocy i każdy procent przyczepności, szczególnie gdy warunki atmosferyczne przestają być sprzyjające.

Gdzie znajduje się najostrzejszy podjazd w Polsce i czy masz szansę go pokonać?

Wielu pasjonatów motoryzacji i kolarstwa górskiego słyszało o wymagających himalajskich etapach, ale prawda jest taka, że prawdziwe wyzwanie potrafi czaić się tuż za rogiem, w lokalnej scenerii. Najbardziej stromy podjazd w kraju, zgodnie z konsensusem opartym na jego parametrach, znajduje się w Laskowej, malowniczej miejscowości w województwie małopolskim, niedaleko Limanowej. To zaledwie godzina jazdy od Krakowa, a jednak warunki na tej drodze są nieporównywalne z większością polskich tras.

Co ciekawe, ta niesławna trasa, która doczekała się przydomka „Rzeźnia”, z formalnego punktu widzenia jest jedynie wąską drogą gminną, prowadzącą do kilku posesji oraz stadniny koni. Jednak jej ekstremalne parametry sprawiły, że stała się legendarna w całym kraju.

Spójrzmy na liczby, bo to one definiują heroizm lub porażkę na tym wzniesieniu. Podczas gdy na Przełęczy Karkonoskiej (zaznaczmy, że tam trasa jest wyłączona z ruchu samochodowego) notuje się średnie nachylenie na poziomie 15,7 proc. na dystansie jednego kilometra, Laskowa deklasuje ją bezapelacyjnie. Na „Rzeźni” średnie nachylenie na tym samym, kilometrowym odcinku, wynosi fenomenalne 19 proc.! To już poziom, który sprawia, że mocny diesel musi solidnie pracować.

Ale to nie średnia jest kluczowa. Prawdziwy test charakteru następuje w najbardziej ekstremalnym punkcie: droga osiąga maksymalne nachylenie aż 28 proc. Taka wartość to absolutny rekord dla dróg publicznych w Polsce. Wyobraźmy sobie: na 100 metrów w poziomie pokonujemy 28 metrów różnicy wysokości. To stawia pod znakiem zapytania nie tylko sprawność napędu, ale i stan techniczny pojazdu w trudnych warunkach.

„Rzeźnia” – test na wytrzymałość dla kierowców i bicz na kolarzy

Jak to wygląda z perspektywy uczestnika ruchu drogowego? Dla kierowców samochodów osobowych, zwłaszcza tych z napędem na przód i odpowiednią mocą, pokonanie „Rzeźni” na suchym asfalcie jest zazwyczaj wykonalne, choć wymaga koncentracji. Krótki dystans, dobra przyczepność i fakt, że wzniesienie nie jest rozciągnięte na wiele kilometrów, pomagają. Problemy zaczynają się, gdy na scenę wkracza zima. Zamrożony, ubity śnieg na 28-procentowym nachyleniu to już scenariusz graniczący z niemożliwym bez odpowiedniego wyposażenia – i to nie tylko opon zimowych. Tam liczy się każdy milimetr trakcji.

Dla kolarzy sytuacja jest diametralnie inna. „Rzeźnia” to dla nich „jeden z największych testów wytrzymałości w Polsce”. To miejsce, gdzie zawodzą nogi, a sprzęt musi być idealnie zestrojony. Analizując dokładne parametry dla cyklistów, obraz staje się jasny:

  • Długość podjazdu: ponad 1 km.
  • Średnie nachylenie całego kilometra: 19 proc.
  • Średnie nachylenie na 500 metrach: aż 25 proc.
  • Maksymalne nachylenie na 100 metrach: 28 proc.

To nie jest podjazd, to jest pionowa ściana, która każe zastanowić się nad sensem życia, dopóki nie dojedzie się do szczytu. Trzeba mieć świadomość, że 25 proc. przez pół kilometra to obciążenie, które potrafi „zabić” nogi na długo przed osiągnięciem granicy 28 proc.

Sportowa spuścizna: Oesy i legenda rajdów

Nie można mówić o „Rzeźni” bez wspomnienia jej motoryzacyjnej przeszłości. Ten odcinek zapisał się złotymi zgłoskami (choć może raczej stalowymi i błotnistymi) w historii polskiego motorsportu. W dawnych latach, kiedy Rajd Krakowski funkcjonował w kalendarzu, odcinek Laskowa-Żegocina był jednym z najtrudniejszych, tzw. Odcinków Specjalnych (OS). Sam profil drogi – ostry, z nagłymi zmianami kątów nachylenia – stanowił wyzwanie, które różnicowało kierowców rajdowych o najwyższych kwalifikacjach. Nawet dla aut z pełnym napędem, szukających przyczepności na luźnej nawierzchni, było to piekło na ziemi.

Jak dekodować procenty? Droga, prawo a nachylenie

Skoro już operujemy takimi wartościami jak 28 proc., warto przypomnieć, co tak naprawdę kryje się za tym oznaczeniem w kontekście drogowym i prawnym. Nachylenie wyrażone w procentach określa, o ile metrów w górę wznosi się droga na każdym 100-metrowym odcinku mierzonym w poziomie. Zatem 28 proc. to dosłowne 28 metrów przewyższenia na 100 metrach rzutu poziomego – geometria, przed którą drżą nawet nowoczesne skrzynie biegów.

System ten nie jest tylko ciekawostką dla alpinistów. Jest to podstawa znakowania drogowego, regulowanego przepisami, które mają chronić użytkowników dróg przed niebezpiecznymi spadkami i wzniesieniami. Kiedy na trasie pojawiają się ekstremalne wartości, drogowcy muszą interweniować, stosując oznakowanie ostrzegawcze.

Zgodnie z przepisami Prawa o ruchu drogowym:

  • Znak A-22 „niebezpieczny zjazd” sygnalizuje spadek o nachyleniu wynoszącym co najmniej 7 proc., a w terenach górskich o nachyleniu 10 proc.
  • Znak A-23 „stromy podjazd” stosuje się, gdy nachylenie wynosi od 6 proc. lub 8 proc. w górach.

Co kluczowe, aby kierowca nie musiał zgadywać, oba te znaki są często uzupełniane tabliczką T-9, która precyzyjnie wskazuje: „Tutaj spadniesz/wspinasz się o X procent”. Drogowy Atlas Polski, na szczęście dla amatorów mocniejszych wrażeń, wyposażył laskowski podjazd w odpowiednie oznaczenia, ostrzegając przed tym, co czeka zaraz za zakrętem.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze