Wielka Czwórka w polskim PM’ie nabiera rumieńców, a my, kierowcy, możemy odetchnąć z ulgą – choć na razie tylko symbolicznie. Mowa o kluczowym fragmencie Via Carpatia, S19, który wreszcie rusza z martwego punktu na Mazowszu. Jeśli myśleliście, że ekspresówki buduje się szybko, to poczekajcie na te daty. Mamy konkretne informacje o inwestycji w powiecie łosickim, która ma szansę odmienić logistykę wschodniej Polski.
S19 na Mazowszu: 32 kilometry, które zmienią stan dróg i nasze nerwy
GDDKiA właśnie uruchomiła procedurę przetargową, która dotyczy aż 32 kilometrów drogi ekspresowej S19 w powiecie łosickim. To nie są jakieś tam boczne drogi – to kluczowy element szkieletu komunikacyjnego Polski Wschodniej, Via Carpatia. Inwestycja została podzielona na dwa pododcinki, co ma ułatwić zarządzanie projektem, ale z perspektywy kierowcy liczy się jedno: kiedy w końcu da się po tym pojechać?
Sytuacja wygląda następująco: planowane podpisanie umów to druga połowa 2026 roku. Aż strach pomyśleć, co się wydarzy w polityce do tego czasu. Sama budowa, według obecnych harmonogramów, ma się rozciągnąć na lata 2028–2031. Tak, dobrze przeczytaliście, finisz planowany jest na 2031 rok. Cierpliwość, jak mawia klasyk, to cnota, ale na polskich drogach testowana jest ona niemal obsesyjnie.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Łukasza Minkiewicza, rzecznika prasowego lubelskiego oddziału GDDKiA, trasa ta „będzie przebiegała przez gminy Sarnaki, Olszanka, Huszlew, Platerów oraz przez gminę i miasto Łosice”. To oznacza koniec koszmarów kierowców na tych odcinkach, którzy dotychczas musieli żonglować drogami krajowymi i wojewódzkimi. Ten fragment S19 ma być pełnoprawną dwujezdniową arterią z dwoma pasami ruchu w każdą stronę i – co kluczowe dla bezpieczeństwa – pasami awaryjnymi.
Węzły, MOP-y i granice województw: Gdzie dokładnie powstaną udogodnienia?
Trasa ta, rozpoczynająca się przed wsią Chlebczyn i kończąca się na styku województw mazowieckiego i lubelskiego pod Łukowiskiem, to starannie zaplanowany ciąg komunikacyjny. Przewidziano powstanie trzech węzłów – to zawsze dobra wiadomość, bo oznacza lepszy dostęp do drogi ekspresowej. Dwa z nich powstaną na skrzyżowaniach z drogą krajową nr 19 (w Sarnakach i Mszannie), a trzeci, kluczowy dla samego miasta, połączy się z ul. Bialską w Łosicach (fragment drogi wojewódzkiej nr 698).
Poza pasami ruchu, GDDKiA zaplanowała niezbędną infrastrukturę okołodrogową. Mówimy tu o drogach lokalnych, kluczowych dla mieszkańców, ale także o Miejscach Obsługi Podróżnych (MOP) w lokalizacjach Górki i Czuchleby. Oczywiście, nie zapomniano o środowisku i bezpieczeństwie – powstaną urządzenia ochrony środowiska, systemy bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz zaawansowany System Zarządzania Ruchem.
Podział inwestycji na dwa pododcinki jest logiczny z inżynierskiego punktu widzenia:
- Granica województwa podlaskiego i mazowieckiego – Łosice (17,2 km)
- Łosice – granica województwa mazowieckiego i lubelskiego (14,5 km)
Ogłoszenie o przetargach ruszyło pełną parą – zostało wysłane do publikacji w Dzienniku Urzędowym UE. To sygnał, że wreszcie zaczynamy twardo wcielać ten projekt w życie.
Via Carpatia: Od Kuźnicy po Saloniki. Krótka lekcja geografii drogowej
Dlaczego ten odcinek w powiecie łosickim jest tak ważny? Odpowiedź jest prosta i brzmi: Via Carpatia. S19 to kręgosłup tej międzynarodowej trasy, która ma docelowo połączyć Kuźnicę na granicy z Białorusią z Barwinkiem, tuż przy granicy ze Słowacją. Całość ma liczyć około 570 km.
Z wyjątkiem odcinka Kuźnica-Białystok (60 km), cała S19 wpisuje się w ten paneuropejski korytarz transportowy. Na ten moment, w Polsce, mamy już wybudowane około 165 km, głównie na wschodzie kraju (Lubelszczyzna i Podkarpacie), a kolejne 220 km są w trakcie realizacji. Te 32 km w Łosicach to kolejny, niezastąpiony element tej układanki.
Rzeszowski tunel jako dowód, że da się spiąć trudne zadania
Dla kontrastu z perspektywą ukończenia S19 w 2031 roku, warto spojrzeć, jak radzą sobie inne, technicznie bardziej skomplikowane odcinki tej samej drogi. Niedawno na Podkarpaciu, na trasie S19 Rzeszów Południe-Babica, dokonano symbolicznego, ale technicznie gigantycznego przełomu. Mowa o wydrążeniu pierwszej nitki tunelu pod Lutoryżem.
Ta operacja, realizowana przez TBM o rzucającej się w oczy nazwie „Karpatka” (maszynę mierzącą 114 metrów długości i ważącą prawie 4,5 tysiąca ton!), pokazuje potencjał polskiej inżynierii. Pierwsza nitka jest gotowa, na wiosnę Karpatka zabierze się za drugą. Ten ponad 2-kilometrowy tunel ma być otwarty w 2028 roku.
Warto zwrócić uwagę na koszty i skalę: konsorcjum Mostostal Warszawa i Acciona Construcción realizuje to za 2,2 miliarda złotych. Budowany tunel będzie miał dwie nawy, po dwa pasy ruchu i pas awaryjny w każdej, połączone 15 przejściami poprzecznymi. Te postępy na Podkarpaciu dają nadzieję, że kiedy wykonawcy wreszcie zaczną wiercić i kłaść asfalt na Mazowszu (w latach 2028-2031), to zapłacą za sprawdzone technologie i będą mogli zrealizować kontrakt w założonym, choć odległym, terminie. Oby tylko procedury przetargowe nie okazały się większym wyzwaniem inżynierskim niż sama budowa.
