Rząd zaostrzy kontrole nad autami z zagranicy.

Jarek Michalski

Na polskich drogach panuje cicha bomba z opóźnionym zapłonem: tysiące aut z krajów trzecich, zwłaszcza z Ukrainy i Białorusi, legalnie migają się od obowiązkowych badań technicznych. Czy to oznacza, że na polskich ulicach bez przeszkód jeżdżą wraki, a my musimy to akceptować? Ministerstwo Infrastruktury zapowiada radykalne cięcia w tym procederze, obiecując, że zagraniczne blachy przestaną być przepustką do unikania kontroli stanu technicznego pojazdów.

Samochody z zagranicy – czarna dziura w systemie kontroli pojazdów

Statystyki, choć bywają zawodne, malują niepokojący obraz. Mówimy o potencjalnie kilkudziesięciu tysiącach pojazdów, które każdego dnia korzystają z infrastruktury drogowej w Polsce, a które de iure nie muszą przechodzić polskiego obowiązkowego przeglądu technicznego. To rodzi fundamentalne pytanie o bezpieczeństwo. Pojazdy te, zarejestrowane poza granicami — często głęboko poza Unią Europejską — mogą znajdować się w stanie technicznym, który w Polsce oznaczałby natychmiastowe zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Kto to kontroluje? Do teraz, w świetle Konwencji Wiedeńskiej, organy państwa miały ograniczone pole manewru.

Minister Infrastruktury, Dariusz Klimczak, w rozmowie radiowej u Bogdana Rymanowskiego nie krył frustracji tym faktem. Jak sam przyznał:

Ja nie zamierzam patrzeć na to bezczynnie. (…) Taka osoba z zagranicy nie musi rejestrować samochodu, my nie możemy sprawdzić badań technicznych, ubezpieczenia itd.

To kuriozum wymagało pilnej interwencji. Minister poinformował, że w konsultacjach międzyresortowych znajduje się już ustawa, która ma ambicję przełamać tę prawną lukę. Celem jest ujednolicenie wymagań: jeśli ktoś mieszka i na stałe użytkuje samochód w Polsce, musi podlegać tym samym rygorom co obywatel RP.

Czy urzędnicy zablokują prawo międzynarodowe? Mocne deklaracje i 30-dniowy limit

Najważniejsza zmiana w projekcie zakłada, że samochody z zagranicznymi tablicami, użytkowane przez osoby rezydencyjne w Polsce, będą musiały zostać zarejestrowane nad Wisłą w określonym czasie – mowa tu o maksymalnie jednym roku, ale bardziej restrykcyjne założenia wskazują na zaledwie 30 dni od momentu uzyskania stałego miejsca zamieszkania w RP.

Jak wyjaśniał Rafał Jaśkowski, dyrektor Biura Komunikacji Ministerstwa Infrastruktury, w rozmowie dla Polsatnews: samochody te nie będą mogły być dłużej traktowane jako pojazdy w ruchu międzynarodowym, jeśli ich właściciel osiadł w Polsce. Konsekwencje mają być dotkliwe. Brak rejestracji po upływie terminu spowoduje, że policja zyska prawo do zatrzymania zagranicznego dowodu rejestracyjnego i – nie ma co ukrywać – odholowania pojazdu z drogi. To faktyczne uszczelnienie systemu, które może wywołać spore poruszenie wśród kierowców zza wschodniej granicy, których pojazdy od lat funkcjonują w „szarej strefie” przeglądów.

Ministerstwo, przyznając, że takie regulacje muszą być konsultowane pod kątem ewentualnego konfliktu z prawem międzynarodowym, mocno sygnalizuje wolę zmian. To nie jest już puste hasło; to konkretny projekt biurokratycznej inwazji na wygodę kierowców.

Policja już dziś może reagować, ale czy to wystarczy?

Zanim nowe, kompleksowe przepisy wejdą w życie, warto zapytać, jak służby radzą sobie z najbardziej rażącymi przypadkami zagrożenia bezpieczeństwa. Policjanci ruchu drogowego podkreślają, że narzędzia do interwencji już istnieją, choć bywają one stosowane siłą konieczności, a nie częścią rutynowej kontroli stanu technicznego.

Komisarz Rafał Gredżuk z KWP we Wrocławiu tłumaczy, że jeżeli jazda samochodem stwarza bezpośrednie zagrożenie, funkcjonariusze mają prawo wycofać pojazd z ruchu. W skrajnych przypadkach, na przykład po kolizji, dowody rejestracyjne nie trafiają do lokalnego urzędu komunikacji, ale są odsyłane bezpośrednio do ambasady lub przedstawicielstwa dyplomatycznego danego kraju.

To oczywiście reakcja defensywna. Dopóki polscy diagnosta nie wbije pieczątki na zaświadczeniu o badaniu technicznym, dopóty nie mamy pewności co do stanu hamulców, zawieszenia czy oświetlenia.

Koniec przywilejów: Wymogi dla zarejestrowanych aut

Gdy samochód z zagranicy zostanie formalnie zarejestrowany w Polsce, jego właściciel musi zmierzyć się z pełnią obowiązków polskiego kierowcy. A te są jasne i nieubłagane. Po pierwsze, wyposażenie pojazdu musi być natychmiast dostosowane do polskich i unijnych norm homologacyjnych – to dotyczy wszystkiego, od oświetlenia zespolonego po trójkąty ostrzegawcze. Po drugie, obowiązek corocznego przeglądu technicznego staje się faktem.

Celem nadrzędnym tych planowanych modyfikacji legislacyjnych jest fundamentalna poprawa bezpieczeństwa na drogach. System, który pozwala na swobodne poruszanie się pojazdów potencjalnie niesprawnych technicznie, jest systemem dziurawym. Uszczelnienie go oznacza realną szansę na wyeliminowanie zagrożeń, zanim katastrofa wydarzy się na autostradzie A2 czy w centrum Krakowa. Obecnie projekt czeka na finał konsultacji, a choć dokładnej daty wdrożenia nie znamy, ton resortu sugeruje, że to kwestia nieunikniona.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze