Nowa arteria wschodniej Polski nabiera kształtów, wzbudzając zarówno entuzjazm związany z poprawą logistyki, jak i niepokój związany z opóźnieniami. Droga ekspresowa S12 na odcinku Chełm – Dorohusk, kluczowa dla połączenia z Ukrainą, wchodzi podobno w fazę realizacji, ale czy wszystko pójdzie zgodnie z harmonogramem? Przyjrzyjmy się szczegółom tej wartej miliardy inwestycji, która ma szansę odmienić oblicze Lubelszczyzny.
Którędy poprowadzą ekspresową S12 przez Lasy i Pola?
Zastanawialiście się kiedyś, jak wytycza się tak monumentalne ciągi komunikacyjne, by ominąć wszystko, co cenne, a jednocześnie połączyć strategiczne punkty? Nowy odcinek S12, o którym mowa, to kawał inżynieryjnej roboty – 23 kilometry, które mają spiąć obwodnicę Chełma z samym sercem granicy w Dorohusku. I tu kluczowa sprawa: trasa pobiegnie zupełnie nowym śladem. To nie będzie łatwe laskowanie po istniejących drogach. Na szczęście dla przyrody i mieszkańców, projektanci zadbali o omijanie terenów zabudowanych i, co ważne, rezerwatu przyrody Roskosz oraz miejscowości Pławanice.
Inwestycja to prawdziwy majstersztyk infrastrukturalny. Mówimy o dwujezdniowej drodze ekspresowej, z dwoma pasami ruchu w każdą stronę – to standard, który zwiastuje płynność ruchu. Szczegóły techniczne są imponujące: zaplanowano budowę aż 16 wiaduktów, w tym trzy, które przetną linie kolejowe – operacja zawsze podnosząca ciśnienie inżynierom. Dodatkowo, zadbano o ekologię, projektując 13 przejść dla dzikich zwierząt (sześć dla dużych i siedem dla średnich gatunków). A gdzie odpoczą kierowcy? Za Teosinem pojawią się Miejsca Obsługi Podróżnych (MOP) po obu stronach trasy. Początkiem jest Antonin, gdzie S12 elegancko wpięta zostanie w już budowaną obwodnicę Chełma, a koniec? Koniec znajduje się centralnie na przejściu granicznym w Dorohusku.
Miliardowe koszty i zielone światło dla budowy – czy to już ten moment?
Budowa ponad 23 km nowoczesnej drogi ekspresowej to nie przelewki dla budżetu państwa. Całkowity koszt zaprojektowania i postawienia tej magistrali opiewa na solidny, okrągły 1 miliard złotych, realizowany przez Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor. To są wydatki, które naprawdę robią wrażenie, prawda?
Dobra wiadomość jest taka, że procedura administracyjna przyspiesza. Wydanie decyzji ZRID (zezwolenia na realizację inwestycji drogowej) to moment, w którym oficjalnie zatwierdza się granice terenu pod inwestycję i uruchamia mechanizm wypłat odszkodowań za przejmowane nieruchomości. To twarda ręka państwa, ale niezbędna w wielkich projektach. Następny logiczny krok po tym, to przekazanie placu budowy wykonawcy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z najnowszymi planami, prace terenowe ruszą już w drugim kwartale 2026 roku. Warto odnotować, że ta ważna trasa transgraniczna jest wspierana finansowo przez Unię Europejską – w ramach Instrumentu Łącząc Europę (CEF) na lata 2021-2027 przyznano wsparcie w wysokości ponad 102 milionów euro. Sporo pieniędzy, by usprawnić ruch towarowy i osobowy.
S12 – strategiczny kręgosłup Wschodu, który łączy, ale i opóźnia
Droga S12, w szerszej perspektywie, to nie jest tylko odcinek Chełm – Dorohusk. To de facto wpięcie w 75-kilometrowy korytarz, który ciągnie się aż do Piasków. Tam, moi drodzy, następuje kluczowe połączenie S12 z istniejącą już trasą S17. A S17 to arteria, która prowadzi prosto do Lublina, a dalej, dla bardziej ambitnych, do Warszawy. Mówimy więc o kawałku korytarza paneuropejskiego, a nie tylko lokalnej drodze.
Jednakże, jak to w polskiej infrastrukturze bywa, nie obyło się bez zgrzytów i konieczności nagłej korekty kursu. Niestety, S12 będzie miała swoje opóźnienie – i to nie symboliczne. Z pierwotnego planu wykluczono fragment o długości 5,7 km, zlokalizowany w rejonie planowanego węzła Dorohucza. Powód? Niecodzienny, choć typowy dla skomplikowanych geologicznie rejonów. Badania geologiczne ujawniły, co kryje się pod ziemią: „występowanie w tym miejscu ukrytego pod ziemią składowiska odpadów przemysłowych”. Tak, dobrze czytacie. Toksyczna niespodzianka.
Ominięcie tej ekologicznej bomby wymusiło zmianę przebiegu trasy między Pełczynem a miejscowością Chojno Nowe Drugie. Obecnie urzędy intensywnie pracują nad dokumentacją, by wybrać nowy wariant i uzyskać niezbędną decyzję środowiskową. To oznacza, że ten konkretny, kluczowy dla logistyki granicznej fragment, „powstanie z kilkuletnim opóźnieniem”. To z pewnością nie ucieszy eksporterów i firm transportowych liczących na szybkie usprawnienie połączeń z naszym wschodnim sąsiadem.
