S19 Kock-Lubartów przechodzi do fazy budowy po decyzji ZRID.

Jarek Michalski

Województwo lubelskie zyskuje kolejny kluczowy element ekspresowej siatki komunikacyjnej! Decyzja ZRID na odcinek S19 Kock–Lubartów została formalnie wydana, co oznacza, że ta strategiczna inwestycja wreszcie wchodzi w fazę realizacji. Dla kierowców to sygnał, że koszmarne korki na DK19 wkrótce mogą stać się jedynie nieprzyjemnym wspomnieniem, ale dla lokalnych społeczności to przede wszystkim wyzwanie związane z procedurami odszkodowawczymi. Co dokładnie czeka nas na tej 15,8-kilometrowej trasie i kiedy ruszają prawdziwe roboty?

S19 Kock-Lubartów z decyzją ZRID: Koniec czekania, czas na koparki?

Decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) to coś więcej niż biurokratyczna formalność – to zielone światło dla budowy, które jednocześnie uruchamia procedury przejęcia niezbędnych gruntów. Ten konkretny fragment drogi ekspresowej S19, liczący 15,8 kilometra, jest piątym z sześciu odcinków północnej części trasy między granicą województw a węzłem Lublin Rudnik, który właśnie uzyskał do budowy „błogosławieństwo” od Wojewody Lubelskiego. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego to takie ważne, spójrzmy prawdzie w oczy: stary przebieg „dziewiętnastki” to od lat wąskie gardło pękające pod naporem ruchu lokalnego i ciężkiego tranzytu.

Jak podają źródła, „Decyzja ZRID to formalna zgoda na budowę drogi, która umożliwia jednocześnie rozpoczęcie robót oraz przejęcie gruntów pod inwestycję”. To kluczowe, bo oznacza, że wykonawca, czyli konsorcjum RUBAU Polska i Poltores, które wygrało kontrakt za blisko 390 milionów złotych, może wkrótce wziąć w posiadanie plac budowy. Oczywiście, zanim zacznie się faktyczne łamanie asfaltu, trzeba poczekać na formalne przekazanie terenu, ale plany zakładają, że ta chwila nastąpi wiosną. Nie lada gratka dla wszystkich, którzy z utęsknieniem wyczekują modernizacji tego regionu.

Powstanie coś na miarę XXI wieku, a nie prowizorka na lata

Nowy odcinek S19 pomiędzy obwodnicą Kocka i Woli Skromowskiej a węzłem Lubartów Północ będzie prawdziwym majstersztykiem inżynierii drogowej, uwzględniającym zarówno przepustowość, jak i ekologię. Jeśli myśleliście, że to będzie tylko udoskonalenie istniejącej DK19, musicie zrewidować swoje oczekiwania. Aż 70 procent nowej trasy zostanie poprowadzone zupełnie nowym śladem, głównie przez tereny rolnicze, omijając przy tym kluczowe przeszkody terenowe i zabudowania.

Zaledwie trzy kilometry wykorzystają obecny przebieg drogi krajowej. Co ciekawe, w rejonie jeziora Kunów zaplanowano budowę węzła drogowego Firlej, co jest strategicznie istotne dla lokalnego dojazdu. Dalej trasa z pietyzmem ominie Firlej, jezioro i pobliskie lasy, co świadczy o próbie minimalizacji negatywnego wpływu na środowisko – choć trzeba przyznać, że budowa tak dużej arterii zawsze budzi kontrowersje.

Parametry techniczne? Standard dla drogi ekspresowej: dwie jezdnie, po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Ale to nie wszystko. Inwestycja obejmie całą paletę inżynieryjnych dodatków, które często są pomijane w ogólnym szumie informacyjnym. Mamy tu zaplanowane aż siedem wiaduktów, dwie kładki dla pieszych (bo bezpieczeństwo pieszych w rejonie ekspresówki to priorytet!) oraz co istotne dla stanu populacji dzikiej fauny – trzy przejścia dla zwierząt. Do tego dochodzi blisko dwadzieścia kilometrów dróg dojazdowych. Nie zapomniano też o wygodzie podróżujących: przed Lubartowem powstaną Miejsca Obsługi Podróżnych: MOP Mieczysławka i MOP Wola Lisowska, z opcją „dopalenia” stacjami paliw w przyszłości.

Kto płaci i kiedy dostanie kasę? Wrzepek procedury odszkodowawcze

A teraz przechodzimy do kwestii, która elektryzuje wszystkich właścicieli gruntów znajdujących się na trasie projektowanej arterii: pieniądze. Decyzja ZRID, oprócz uprawnień budowlanych, aktywuje procedurę odszkodowawczą. Wojewoda Lubelski właśnie określił granice terenu niezbędnego pod inwestycję. Oznacza to, że właściciele zaczną otrzymywać formalne pisma.

Pamiętajcie, wartość gruntów nie zostanie określona „na oko”. Proces ten wymagać będzie opinii niezależnych rzeczoznawców majątkowych. Dopiero po tych wycenach zostaną wydane decyzje administracyjne, a co najważniejsze – wypłaty, za które jest odpowiedzialna Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Warto śledzić ten proces, ponieważ zbiurokratyzowane postępowania potrafią ciągnąć się miesiącami. Trasa S19, jako kluczowy element szlaku Via Carpatia, musi być budowana szybko, ale właściciele gruntów mają swoje prawa.

Wprowadzenie S19 Kock–Lubartów to element układanki, której celem jest uwolnienie DK19 od paraliżującego ruchu tranzytowego. W praktyce, jak mówi się w branży drogowej, ma to oznaczać „bardziej płynny przejazd oraz mniejsze ryzyko zatorów”. Czy to się uda? Zobaczymy, ale na razie cieszmy się faktem, że kolejna duża inwestycja idzie w kierunku finalizacji, a nie wiecznego stania na papierach.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów