S7 Kraków-Myślenice: rzeka protestów hamuje budowę ważnej drogi.

Jarek Michalski

Fatalne wieści dla kierowców na południu Polski! Droga ekspresowa S7 Kraków-Myślenice, kluczowy odcinek dla tranzytu i dojazdu do Zakopanego, utknęła w martwym punkcie. Choć mieszkańcy Krakowa i okolic desperacko potrzebują alternatywy dla zakorkowanej „Zakopianki”, wszystkie sześć proponowanych wariantów trasy zostało odrzuconych, co oznacza totalny reset procesu inwestycyjnego i perspektywę czekania dekadami na poprawę.

Rewolucja drogowa po fiasku wariantów S7

Niedawne propozycje krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), które miały rozwiązać komunikacyjny koszmar na osi Kraków-Myślenice, spaliły na panewce. Mówimy tu o kluczowym fragmencie, mającym około 33 kilometrów, który miał startować z węzłów A4 (Łagiewniki) i biec w kierunku południowym. Niestety, jak donoszą źródła, żaden z przedstawionych wariantów nie uzyskał akceptacji. Jak zakładała pierwotna koncepcja, to zaledwie kilka cyfr dla budżetu, ale dla regionu to byłoby być może jedyne logiczne połączenie.

Co ciekawe, protesty mieszkańców, które początkowo wydawały się być lokalnym oporem, zyskały potężne polityczne poparcie. Nawet prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski, stanął po stronie przeciwników proponowanych tras. W efekcie, decyzja zapadła: cała sprawa ląduje na biurkach centrali GDDKiA w Warszawie. To nie jest trywialna zmiana organizacyjna; to cofnięcie zegara inwestycyjnego. Wszystkie dotychczasowe działania straciły swoją ważność.

Samorządowcy i mieszkańcy kontra tranzyt: Kto wygra wojnę o przebieg trasy?

Sedno problemu leży w lokalizacji samego początku nowej S7. Mieszkańcy domagają się, aby droga zaczynała się bliżej Skawiny lub Niepołomic. Choć na pierwszy rzut oka to może wydawać się rozsądne, eksperci motoryzacyjni biją na alarm. Dlaczego? Ustalenie początku drogi w tych lokalizacjach całkowicie wykluczyłoby z użytku tranzytowego pojazdy jadące „siódemką” z północnej Polski, a także pozbawiłoby mieszkańców samego Krakowa dogodnego dojazdu do Południa.

Warto zestawić skalę problemu. Kraków, ponadmilionowa metropolia, dysponuje tylko jednym, dwujezdniowym wyjazdem na południe – pamiętną „Zakopianką”. Dla porównania, Warszawa (o ludności niemal dwukrotnie większej) ma do dyspozycji S8, S7 i S17. Konurbacja Górnośląska, licząca około 2,5 miliona mieszkańców, szybciej zyska cztery takie szlaki. W tym kontekście, stan obecny Zakopianki, przez którą w drugiej połowie 2024 roku przejeżdżało średnio blisko 58 tysięcy aut dziennie, jest już absolutną granicą przepustowości.

Wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślił, że ta decyzja jest dowodem na to, że „rząd wsłuchuje się w głos mieszkańców.” Tymczasem minister infrastruktury Dariusz Klimczak przedstawił plan działania:

Pierwszym zadaniem pana dyrektora GDDKiA w Warszawie będzie zbudowanie zespołu, który określi nowe warianty. Zapraszamy do współpracy środowisko społeczne, które wskazywało swoje uwagi, zapraszamy samorządowców, zapraszamy środowisko naukowe, żeby ta budowa była obiektywna, biorąca pod uwagę głosy wszystkich, którzy zwracali się z taką prośbą do nas

Wszyscy mają nadzieję, że w Warszawie uda się wypracować kompromis, akceptowalny społecznie, a zarazem racjonalny z punktu widzenia gospodarki regionu.

Czy na nową S7 poczekamy aż dwie dekady? Harmonogram mrozi krew w żyłach

Najbardziej niepokojące są nowe prognozowane terminy realizacji. Przeniesienie prac do centrali, konieczność wypracowania nowych koncepcji i ponowne przejście procedur administracyjnych to nieuchronnie oznacza gigantyczne opóźnienia. Jeśli w ogóle uda się zachować dotychczasowy harmonogram prac projektowych, sytuacja wygląda następująco:

Złożenie wniosku o decyzję środowiskową dla wybranego wariantu przewidziano na rok 2028. Dopiero w 2031 roku ma nastąpić zatwierdzenie ostatecznego przebiegu. Następnie, aż do 2038 roku, mają trwać prace projektowe i uzyskiwanie ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej). Faktyczne prace budowlane według tych planów mogłyby potrwać od 2038 roku do… 2045 roku! To oznacza, że kierowcy mogą czekać na modernizację na Zakopiance nawet dwie dekady. Inwestycja, która od lat jest priorytetem, staje się motoryzacyjnym marzeniem odległej przyszłości.

Droga S7: Kręgosłup komunikacyjny, którego brakuje na mapie

Warto pamiętać, dlaczego ta inwestycja jest tak krytyczna dla polskiej infrastruktury. Droga ekspresowa S7 to arteria łącząca najważniejsze aglomeracje: Trójmiasto, Warszawę i Kraków. Docelowo ma ona biec aż do Rabki-Zdroju, mierząc imponujące 739 km. Z tego niemal 700 km jest już w jakimś stopniu zrealizowane lub w budowie. Odcinek Kraków-Myślenice stanowił zwieńczenie tej układanki. Zbudowanie go jest kluczowe nie tylko dla turystyki górskiej, ale dla płynności całego transportu na osi Północ-Południe. Brak tej jednej, około 33-kilometrowej luki sprawia, że cała ta spójna sieć traci swoją efektywność, obciążając przestarzałą starą Zakopiankę nieustannym ruchem miejskim i tranzytowym.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze