Zaciskają pasa i uderzają w polityczne elity! Samorządowcy z kilku kluczowych regionów Polski zjednoczyli siły, by wymusić na rządzie wpisanie strategicznej arterii komunikacyjnej, drogi S15, do centralnych planów inwestycyjnych. Czy marszałkowie z Warmii i Mazur, Opolszczyzny i Wielkopolski wreszcie przełamią impas, który od lat blokuje ten ważny dla logistyki i bezpieczeństwa projekt? To będzie walka o dekarbonizację i rozwój nizinnych regionów.
S15: Ostatni dzwonek dla rządowych ambicji komunikacyjnych
Mamy do czynienia z historycznym momentem, przynajmniej na poziomie regionalnym. W Toruniu marszałkowie województw warmińsko-mazurskiego, opolskiego i wielkopolskiego wspólnie wystosowali gorący apel do premiera. Sedno sprawy? Droga ekspresowa S15, ta zapomniana przez rządową machinę inwestycyjną arteria, musi natychmiast znaleźć się w dokumentach strategicznych, a zwłaszcza w Rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych. Dlaczego teraz? Deklaracja współpracy, podpisana pod koniec stycznia w Toruniu, nabiera konkretnych kształtów, a lokalni decydenci najwyraźniej mają dość biernej postawy centralnych urzędów. S15 to dla nich nie tylko „ładna wizja”, ale realna szansa na wyciągnięcie gospodarki z marazmu.
S15 to nie tylko rozwój regionu, ale także poprawa bezpieczeństwa
Przeanalizujmy dylemat: z jednej strony mamy obietnice modernizacji, z drugiej – przestarzałą i niebezpieczną infrastrukturę. Samorządowcy biją na alarm. Dla nich S15 to nic innego jak potężny impuls dla rozwoju gospodarczego na niespotykaną skalę. Wyobraźmy sobie – sprawniejsza komunikacja między północnym wschodem a południem kraju. To uderzy w lokalne PKB, wzmocni potencjał miast, które do tej pory były komunikacyjnie odcięte. A mówimy tu o poprawie dostępności transportowej dla niebagatelnej grupy, bo aż 1,5 miliona mieszkańców zamieszkujących osiemdziesiąt gmin!
Ale czy to tylko ekonomia? Absolutnie nie. Kluczowym argumentem, który powinien przemówić do każdego ministra, jest bezpieczeństwo. Obecnie DK15 to często pułapka na drodze. Mówimy o jednopasmowej (w wielu kluczowych odcinkach) trasie, poprzecinanej licznymi skrzyżowaniami i notorycznie obciążonej ruchem ciężarówek. A co generuje ruch ciężarowy i stare przekroje dróg? Wypadki. Nawet najbardziej zdeterminowany kierowca nie uniknie manewru wyprzedzania „na trzeciego”, gdy droga się kończy. Ekspresowa S15 to radykalne ograniczenie ryzyka kolizji czołowych. Poparcie dla tego projektu zadeklarowało już blisko 40 samorządów. To jest prawdziwa siła oddolna.
Bardzo się cieszę, że stworzyliśmy koalicję, która będzie wspólne zabiegać o to, aby ta droga mogła w przyszłości powstać. Projekt otwiera możliwości rozwojowe dla mniejszych ośrodków. W planach rządowych obecnie nie ma tej drogi. Będziemy tak długo się spotykać, tak długo apelować, aż osiągniemy sukces
Te słowa rezonują mocno. Oznacza to jedną rzecz: jeśli rządzący nadal będą ignorować ten apel, samorządy nie zamierzają składać broni.
Droga S15 jako nowy kręgosłup komunikacyjny kraju
Spójrzmy na mapę. Brakuje tu solidnego, północ-południe kręgosłupa, który nie wymusza koncentracji całego ruchu na istniejących autostradach, często zapchanych ruchem tranzytowym. S15, biegnąca potencjalnie przez Olsztyn, Ostródę, Brodnice, Toruń, Inowrocław, Konin, Kalisz, Ostrów Wielkopolski, Kluczbork i aż po Opole, z docelowym połączeniem z A4, to nie jest lokalny poprawiacz. To strategiczny korytarz.
Wielu ekspertów technicznych motoryzacji podkreśla, że ten odcinek od dawna krzyczy o drogową odsiecz. Tworząc S15, odciążymy nie tylko drogi krajowe, ale zaoferujemy alternatywę dla gigantów logistycznych. Co więcej, S15 ma szansę idealnie wkomponować się w już istniejący system, tworząc spójną, uzupełniającą się sieć z S5 – wszystko po to, by wyklepać centralnej Polsce godne warunki do rozwoju. Problem polega na tym, że „w planach rządowych obecnie nie ma tej drogi”. To jest sedno sporu. Brak widoczności w centralnym planie to brak finansowania, a bez finansowania pozostają tylko apele i determinacja marszałków. Zobaczymy, czy ten regionalny lobbing w końcu przebije biurokratyczne mury.
