Wreszcie możemy odetchnąć z ulgą na odcinku S7! Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) właśnie oddała do użytku kawałek ekspresówki, który od lat spędzał sen z powiek kierowcom. Mówimy o blisko 25 kilometrach nowej, trójpasmowej drogi, ale – jak to w polskim budownictwie bywa – świętować można, lecz z pewnym ale. Czy ta inwestycja rzeczywiście odblokuje newralgiczny punkt na mapie Mazowsza? Zanurzmy się w szczegóły tego ważnego dla motoryzacji otwarcia.
Szok i niedowierzanie: Prawie 25 km S7 otwarte. Kiedy wreszcie zapomnimy o objazdach?
Ostatnie tygodnie przyniosły długo wyczekiwany finał dla trzech kontraktów budowlanych, które miały podnieść standard drogi krajowej numer 7 do parametrów trasy ekspresowej na odcinku od Płońska Południe aż do Czosnowa. To nie jest byle co – mówimy o projekcie wartym ponad 2,8 miliarda złotych, który ma strategiczne znaczenie dla połączenia północy z południem Polski.
GDDKiA poinformowała, że ostatnie elementy układanki zostały dopięte. O ile odcinek Modlin-Czosnów był dostępny dla zmotoryzowanych już od października, to teraz do użytku trafiły kluczowe dwa fragmenty: Płońsk Południe-Załuski (12,9 km) oraz Załuski-Modlin (12 km). Kierowcy mogą się wreszcie cieszyć dwiema jezdniami, każda z trzema pasami ruchu. To radykalna zmiana, zwłaszcza w kontekście sezonowych korków i wyjazdów wakacyjnych, które paraliżowały ten rejon.
Jednak, jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. Mówiąc o postępie, GDDKiA precyzuje, że choć na większości trasy panuje „stała organizacja ruchu”, to niestety, „obowiązywać będą jeszcze pewne ograniczenia na odcinku najbliżej Płońska”. Konkretnie, na trasie między węzłami Płońsk Południe a Załuski, wciąż obowiązuje ograniczenie prędkości do 100 km/h. Wprowadzona została co prawda decyzja o pozwoleniu na użytkowanie na odcinku Załuski-Modlin, co oznacza, że węzły Zakroczym i Załuski stoją otworem, ale stan prac sugeruje, że pełna swoboda ruchu to jeszcze kwestia najbliższych miesięcy.
Dodatkowo, na węźle Poczernin mamy pełną funkcjonalność, ale z węzła Przyborowice kierowcy zostaną wyłączeni z ruchu. Departament Drogowy zapewnia, że jeśli pogoda pozwoli, prace na tym najbardziej newralgicznym fragmencie mają zakończyć się w pierwszej połowie przyszłego roku. Oby tylko zima nie pokrzyżowała tych ambitnych planów!
S7: Od Czosnowa do Warszawy – Długa Droga do Ekspresowej Perfekcji
Skoro Płońsk i Modlin powoli zyskują pełną przepustowość, co dalej? Prawdziwym testem dla tej inwestycji jest jej dokończenie w kierunku stolicy. Odcinek od Czosnowa do Warszawy to terytorium, gdzie infrastruktura często nie nadąża za rosnącym ruchem. Tutaj GDDKiA również nie zwalnia tempa, choć formalności są bardziej skomplikowane.
Obecnie na 10-kilometrowym fragmencie Czosnów-Kiełpino toczy się postępowanie administracyjne mające na celu uzyskanie ZRID (Zezwolenia na Realizację Inwestycji Drogowej). To kluczowy dokument, bez którego ekipy budowlane nie mają prawa wejść na plac budowy. Tutaj Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska już wydał pozytywne postanowienie dotyczące oceny oddziaływania na środowisko, co jest krokiem milowym. Realne rozpoczęcie prac na tym odcinku, po uzyskaniu wszystkich zgód, spodziewane jest najprawdopodobniej dopiero w pierwszym kwartale 2026 roku. Tak, dobrze Państwo czytacie – jeszcze kilka lat czekania, zanim ten fragment zyska parametry ekspresówki.
A co z ostatnim, 12,9-kilometrowym odcinkiem, od Kiełpina do samej Warszawy? Tutaj jesteśmy na etapie przygotowywania dokumentacji projektowej, niezbędnej również do uzyskania ZRID. GDDKiA deklaruje, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem, a odbiór dokumentacji planowany jest na drugi kwartał 2026 roku. Dopiero po tym etapie ogłoszony zostanie przetarg na wykonawcę. To oznacza szacunkowo rok 2027 lub 2028 jako realny termin oddania do użytku ostatniego segmentu S7 na Mazowszu.
Gigantyczny Filar Finansowy: 2,8 Miliarda i Fundusze Europejskie w Akcji
Ta ambitna rozbudowa nie mogłaby się odbyć bez solidnego wsparcia finansowego. Całkowity koszt realizacji tych trzech kluczowych odcinków S7 (Płońsk-Czosnów) to wspomniane ponad 2,8 miliarda złotych. Co istotne, jest to inwestycja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS).
Z tej puli, niemal 1,5 miliarda złotych stanowią wydatki kwalifikowalne, z czego nieco ponad 1,2 miliarda złotych pochodzi bezpośrednio z funduszy UE. Patrząc na mapę Polski, docelowo trasa S7 ma być arterią liczącą 730 kilometrów, spajającą kraj od Pomorza, przez Warmię i Mazury, Mazowsze, aż po Świętokrzyskie i Małopolskę. Każdy oddany kilometr tego szlaku to oddech dla lokalnej gospodarki i dla kierowców, którzy codziennie mierzą się z logistycznymi wyzwaniami. To musi się udać, bo opóźnienia w tak gigantycznych projektach to zawsze cios w zaufanie do inżynierii drogowej.
