Witajcie, miłośnicy motoryzacyjnych niuansów i geograficznych zagadek! Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, dlaczego niektóre polskie nazwy miejscowości brzmią tak, jakby dubbingował je kosmita uczący się polskiego? Region Śląska to prawdziwe lingwistyczne laboratorium, gdzie historia, potyczki kulturowe i gwary stworzyły toponimię, które potrafi zmrozić krew w żyłach ortografa. Przygotujcie się na podróż, w której zdemaskujemy, co tak naprawdę kryje się za „pszczynami” i „tarnowskimi górami” – bo często prawda jest bardziej prozaiczna niż legendy, ale równie fascynująca.
- Dlaczego na Śląsku nazwy miejsc łamią zasady i drażnią polonistów?
- Skąd w Pszczynie i Pszowie „sz”? Czy to błąd w matrycy języka?
- W Tarnowskich Górach nie będziecie zdobywać szczytów tylko schodzić do kopalni
- Legendy wyjaśniające nazwy miejscowości w województwie śląskim. Brzmią pięknie, chociaż nie są prawdziwe
Dlaczego na Śląsku nazwy miejsc łamią zasady i drażnią polonistów?
Śląsk to tygiel, i to nie tylko hutniczy. To tygiel językowy, w którym przez wieki mieszały się wpływy polskie, niemieckie i czeskie, a do tego dochodzi specyficzny etnolekt śląski. Efekt? Nazwy, które na pierwszy rzut oka wydają się albo żartem językowym, albo wpadką w szkolnym dyktandzie. Weźmy chociażby katowickie Murcki, które – jak głosi legenda – pochodzi od śląskiego słowa umurckany, czyli po prostu „ubrudzony”, naturalnie węglem. To dowód na to, jak język regionu, utrwalony przez wieki, kształtował przestrzeń.
Wiele z tych nazw, niczym nieokiełznane youngtimery na autostradzie, opiera się powszechnym regułom polskiej ortografii. Niektóre z nich mają swoje podwaliny w dawnych podziałach administracyjnych, inne kuszą barwnymi, choć często nieprawdziwymi, legendami. W dzisiejszym motoryzacyjnym i historycznym przeglądzie przyjrzymy się, jak zawiłości lingwistyczne regionu wpływają na naszą percepcję podróży po województwie.
Skąd w Pszczynie i Pszowie „sz”? Czy to błąd w matrycy języka?
Zacznijmy od perełki województwa – Pszczyny. To miasto, które urzeka architekturą, ale jego nazwa dla laika z centralnej Polski stanowi ortograficzny szok. W szkole uczymy się, że po „p” piszemy co do zasady „rz” (pszczoła, pszenica), a tu proszę – „sz”! Jak to się stało?
Wbrew pozorom, to nie jest błąd, lecz pamiątka historyczna. Kluczowe jest założenie, że pierwotna forma brzmiała najprawdopodobniej Plszczyna, a litera „l” po prostu wykruszyła się w trakcie ewolucji językowej. Skoro nie było „l”, nie ma też reguły nakazującej stosowanie „rz”. Co do genezy, oto kilka hipotez rzucających światło na tę zagadkę:
- Nazwa mogła pochodzić od dawnego właściciela, Pleszko/Leszko – wtedy mielibyśmy do czynienia z analogią do grodu Warcisława (Wrocław).
- Henryk Schaeffer sugerował związek z łacińskim plescitum – miejscem ogrodzonym w lesie na cele łowieckie.
- Aleksander Brückner upatrywał korzenie w staropolskim pleso, co oznacza jezioro.
- Z kolei Ludwik Musioł widział powiązanie ze słowem pluskać, co sugerowałoby obfitość wód.
- Henryk Borek wskazywał na rzekę Pszczynkę.
Podobna anomalia fonetyczna występuje w Pszowie. O ile w przypadku Pszczyny litera „ł” mogła zaginąć, o tyle tu mamy do czynienia z nieco inną ewolucją. Heinrich Adamy twierdził, że nazwa wywodzi się od słowa pies. Pierwotnie Pszów miał brzmieć Pzów (czyli Wieś psów), a zgermanizowana forma Pschow doprowadziła nas do obecnego zapisu.
Na liście łamaczy reguł ląduje również Lubsza pod Lublińcem. Mimo że po „b” standardowo w polszczyźnie ma być „rz”, tu mamy „bsz”. Dokładna etymologia pozostaje nieuchwytna, ale mamy pewną wskazówkę z XIV wieku: wzmiankowany był wówczas właściciel wsi, Magnusjus de Lubs.
W Tarnowskich Górach nie będziecie zdobywać szczytów tylko schodzić do kopalni
Nazwa Tarnowskie Góry regularnie wprowadza w błąd turystów, którzy oczekują malowniczych pasm górskich lub chociaż bliskości Tarnowa. Otóż obydwa założenia są fałszywe. Słowo Tarnowskie wywodzi się od wsi Stare Tarnowice, założonej w 1316 roku (dziś dzielnicy). Nazwa ta najprawdopodobniej pochodzi od dzikiej śliwki – tarniny, która obficie rosła w okolicy. Z czasem forma Tarnowickie stała się Tarnowskimi.
A co z tymi „górami”? Otóż w kontekście Śląska, „gory” to eufemizm dla kopalń. To tu, na tym terenie, rozwijało się górnictwo rud ołowiu, srebra i cynku, sięgające swymi początkami XVI wieku. W języku czeskim, z którym Śląsk ma silne powiązania, górnik to horník, a góra to hora. Zatem nazwa odnosi się do podziemnych wyrobisk, a nie do szczytów widocznych z wieży widokowej. Dziś część z tych kopalń, jak dawna kopalnia Fryderyk, wpisana jest na listę UNESCO.
Warto też wspomnieć o Niewieszach (powiat gliwicki), gdzie pisownia wbrew pozorom ma mocne historyczne zakorzenienie. Już biskup Henryk z Wierzbna na przełomie XIII i XIV wieku notował ją jako Nevessie. Późniejsze niemieckie wersje to Niewische lub, dla utrudnienia, Grünwiese (Zielona łąka).
Legendy wyjaśniające nazwy miejscowości w województwie śląskim. Brzmią pięknie, chociaż nie są prawdziwe
Gdy historia milczy lub jest zbyt sucha dla ludzkiej wyobraźni, rodzą się legendy. Nie inaczej jest na Śląsku. Weźmy Piekary Śląskie. Czy pieczemy tam pierniki? Według ludowej opowieści, wszystko kręciło się wokół osadnika Bartłomieja z Góry Bartłomieja, którego wypieki były tak wyśmienite, że ściągali do niego ludzie z całej okolicy. Stąd rzekomo Piekary.
Prawda, jak to często bywa, jest bardziej techniczna: miasto zawdzięcza nazwę pieczarom – wyrobiskom górniczym i sztolniom, które tu funkcjonowały.
Podobnie spektakularna jest legenda dotycząca miast centralnego Zagłębia Dąbrowskiego. Mówi się, że władca, wizytując te tereny, wydał dyrektywę, która zdefiniowała przyszłe osadnictwo:
Tam rosną dąbrowy, tam sosnowy, tutaj będziem My, tam pogoń, a tam czeladź nasza, a jeżli tu mało będzie miejsca to reszta stanie za górą
W efekcie otrzymujemy istniejące do dzisiaj ośrodki: Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec, Będzin i Czeladź. Dzielnice Pogoń oraz Zagórze to części Sosnowca, a Małobądz jest częścią Będzina.
A Częstochowa? Choć ludowa wersja sugeruje, że miasto musiało się chować za wzgórzami przed nadciągającymi pielgrzymami, etymologia jest klasycznie dzierżawcza. Miasto wzięło nazwę od dawnego właściciela – Częstocha. Oczywiście, są też czyste przykłady – Opole wzięło swoją nazwę od słowa opole, oznaczającego pierwotną jednostkę terytorialną, a Zamość od rodu Zamoyskich. Niemniej, większość śląskich nazw to barwna mieszanka wpływów, która, choć kłopotliwa gramatycznie, czyni krajobraz kulturowy tego regionu niepowtarzalnym.
