Koniec ery taniego importu używanych aut? Styczniowe statystyki rejestracji z Polski rysują obraz rynku w poważnym dołku, bijąc najgorszy wynik od trzech lat. Wygląda na to, że samochody sprowadzane z Zachodu tracą wigor, ustępując miejsca nowym zjawiskom – a może to wcale nie jest zła wiadomość dla polskiego kierowcy?
Dramatyczny spadek importu używanych pojazdów. Czy to już apogeum kryzysu?
Styczeń 2024 roku uderzył w importerów używanych samochodów niczym zimny prysznic. Jak donosi IBRM Samar, w pierwszym miesiącu roku zarejestrowano w Polsce zaledwie 64 329 sprowadzonych pojazdów używanych. To wynik, który boli – aż o 16,4 proc. niższy niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Co gorsza, to najniższy styczniowy pułap od trzech lat. To nie jest chwilowe zahamowanie; to wyraźny sygnał, że dotychczasowy model biznesowy zaczyna się sypać. Warto zauważyć, że od czerwca ubiegłego roku, poza krótkim, anomalią we wrześniu (+0,2%), utrzymuje się stały trend spadkowy.
„To również czwarty z rzędu miesiąc spadku”
Musi to budzić pytania wśród handlarzy: gdzie podziały się te setki tysięcy samochodów, które jeszcze niedawno zasilały polskie komisy? Czy konsumenci nagle się opamiętali, czy może po prostu skończyły się sensowne okazje, które warto było sprowadzać?
Handlarze szukają nowej żyły złota. Lawety ruszają po dostawczaki
W obliczu kurczącego się tortu w segmencie osobowym, przedsiębiorcy zmuszeni są do dywersyfikacji. Rynek sprowadzanych aut osobowych notuje historycznie niskie udziały – tylko 89,5 proc. w styczniowym imporcie! To najniższy wskaźnik od aż 15 lat, czyli 180 miesięcy. Rynek się kurczy, a handlarze desperacko szukają kierunku ucieczki. Naturalnym wyborem wydają się pojazdy użytkowe – dostawczaki. Problem w tym, że za optymistycznym planem podąża rozczarowanie.
Mimo tej rotacji, sprowadzane używane auta dostawcze również zanotowały mocny spadek – 6 752 rejestracje to spadek o 14,2 proc. – największy od grudnia 2022 roku. To pokazuje skalę problemów: rynek jako całość zwalnia, a zmiana profilu importu nie rekompensuje strat.
Chińczycy naprawili rynek używanych aut? Wojna cenowa przynosi efekty
Co stoi za tym nagłym drenażem importu? Wszyscy wskazują na jednego, potężnego gracza: chińskich producentów i ich bezpardonową wojnę cenową. Wpływ marek z Państwa Środka na polski rynek, głównie w segmencie aut nowych, ma zaskakujący efekt uboczny na rynku wtórnym.
„W dużym stopniu klienci marek chińskich to są klienci, którzy wcześniej kupowali w miarę „świeże” auta używane”
To sedno sprawy. Chińczycy otworzyli drzwi do salonów dla klientów, którzy dotychczas celowali w kilkuletnie, importowane okazje. Skoro za zbliżoną cenę można dziś kupić nowe auto z gwarancją, dlaczego miałbym decydować się na obarczone ryzykiem auto z Niemiec czy Francji? Taka sytuacja zwiększa konkurencję na rynku młodych pojazdów, co tymczasowo stabilizuje, a nawet obniża ceny samochodów używanych. Rynek zyskuje na świeżym „paliwie” w postaci aut z lokalnych salonów – leasingowanych, z udokumentowaną historią, co drastycznie odwraca uwagę od importu.
Samochody w Polsce wreszcie coraz młodsze? To może być nowy trend
Jeżeli tegoroczne wzorce się utrzymają, czeka nas historyczna zmiana w polskiej flocie. Dane Samaru wskazują, że największą zapaść – spadek o blisko 21 proc. – odnotowały samochody w wieku od sześciu do dziesięciu lat. To kluczowy segment, zasilany dotychczas masowym importem, a obecnie mocno konkurujący z ofertą aut poleasingowych i flotowych dostępnych lokalnie.
Spory spadek zanotowano też w grupie najstarszych aut – powyżej 10 lat (-15,5 proc.). Jedynym jasnym punktem (choć to mikroskopijny wzrost rzędu +1,1 proc.) jest segment aut do lat dwóch, co potwierdza migrację kupujących w stronę niemal nowych pojazdów, często z rynku pierwotnego.
Eksperci motoryzacyjni, w tym IBRM Samar, stawiają odważną tezę. Po latach systematycznego starzenia się floty samochodów osobowych w Polsce, rok 2026 może okazać się przełomowy – pierwszy, w którym średnia wieku auta w naszym kraju przestanie rosnąć, a zacznie spadać. To byłby monumentalny krok cywilizacyjny dla polskiej motoryzacji.
