Spadek importu używanych aut: Polacy odwracają się od importu, rośnie znaczenie aut poleasingowych.

Jarek Michalski

Zimny prysznic dla pasjonatów importu aut używanych! Najnowsze dane z polskiego rynku bezlitośnie obnażają spadek zainteresowania „okazjami” zza granicy. Czy to koniec ery wwożenia wysłużonych Opli i Golfów? Przygotujcie się na twarde fakty, bo konkurencja depcze importowanemu segmentowi po piętach, a preferencje Polaków zmieniają się szybciej, niż myślicie.

Lawety na wstecznym. Polacy już nie chcą używanych aut z Niemiec?

Wygląda na to, że pewna epoka w polskiej motoryzacji powoli dobiega końca, a przynajmniej jej najgorętszy okres. Marzec 2024 roku przyniósł nam rejestrację 84 746 sprowadzonych używanych samochodów, co jest wynikiem minimalnie niższym – bo o zaledwie 1,5% – od analogicznego okresu rok wcześniej. Na pierwszy rzut oka – nic strasznego, prawda? Ale tu zaczyna się robić ciekawie, gdy spojrzymy na kumulację. Cały pierwszy kwartał tego roku to 218 060 importowanych aut, co stanowi spadek o solidne 9,2% w porównaniu do ubiegłego roku. Instytut SAMAR podaje te liczby, a my musimy przyznać: to nie jest chwilowy podmuch, to trend utrzymujący się od co najmniej trzech kwartałów. To wyraźne odwracanie się nabywców od pojazdów, które jeszcze niedawno zalewały nasz rynek, często z zachodnich złomowisk, czy jak kto woli – z rynków, gdzie reguły ekologiczne są bardziej restrykcyjne.

Pomijając wrzesień 2025 roku, kiedy notowany był minimalny wzrost (+0,2 proc., +154 sztuki), wynikający głównie z większej liczby dni roboczych i wzrostu importu aut dostawczych, spadek importu trwa nieprzerwanie od czerwca 2025 roku.

Ten spadek, choć pozornie niewielki w skali miesięcznej, w ujęciu kwartalnym już znacząco wpływa na krajobraz polskiego rynku wtórnego. Pytanie, które się nasuwa: Dlaczego tak się dzieje? Czyżby niemieckie drogi nagle stały się bardziej wyrozumiałe dla ich starych aut, czy może to polski klient stał się bardziej wymagający?

Królowie importu wciąż ci sami, ale pozycja lidera zagrożona

Mimo ogólnego spadku, gusta Polaków, jeśli chodzi o sprawdzone europejskie wozy, pozostają zaskakująco stabilne. W pierwszym kwartale 2024 roku palmę pierwszeństwa przejął stary znajomy, ale pozycję lidera musi dzielić – lub wręcz ustąpić. Najczęściej rejestrowanym, sprowadzonym modelem używanym w pierwszych trzech miesiącach roku okazał się Opel Astra, minimalnie wyprzedzając odwiecznego hegemona, Volkswagena Golfa.

Statystyki w pierwszych pięciu pozycjach wyglądają następująco, licząc od początku roku:

  1. Opel Astra (4884 rejestracje)
  2. Volkswagen Golf (4 748 rejestracji)
  3. Audi A4 (3 778 rejestracji)
  4. BMW Serii 3 (3 612 rejestracji)
  5. Ford Focus (3 367 rejestracji)

Jeśli chodzi o marki, tu również zachowana jest swoista hegemonia: Ford, Volkswagen, Opel, Audi i BMW niezmiennie dominują w statystykach importu.

| Marka | Rejestracje w Q1 |
| :— | :— |
| Ford | 18 186 |
| Volkswagen | 18 019 |
| Opel | 17 076 |
| Audi | 13 933 |
| BMW | 12 042 |

Te liczby jasno pokazują, że polski nabywca wciąż ceni niemiecką (lub niemiecko-bazową) inżynierię, która po latach służby na zachodzie Europy trafia na nasze ulice. Jednakże, jak widać, nawet te weterany na drogach zanotowały spadek popytu.

Lawety mają dziś pod górkę. Rośnie konkurencja ze strony Chińczyków

Dlaczego zatem sprowadzamy mniej? Przyczyn jest kilka, a najpoważniejsza wydaje się być ta, która zmienia fundamenty rynku – pojawienie się realnej alternatywy. Średni wiek sprowadzanego auta to niecałe 12,2 roku. Za takie pieniądze klienci coraz częściej skłaniają się ku nowościom, które oferują dziś marki z Państwa Środka.

Chińscy producenci weszli na rynek z agresywną polityką cenową, która wymusza korekty cenników nawet u renomowanych europejskich gigantów. To tworzy efekt domina, uderzając w wartości rezydualne starszych samochodów, które są przecież głównym celem importu prywatnego.

Potwierdza to Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu AURES Holdings:

  • Jednocześnie rynek coraz bardziej przesuwa się w stronę jakości, ponieważ klienci poszukują samochodów sprawdzonych, z udokumentowaną historią i w dobrym stanie technicznym. W takich warunkach rośnie znaczenie profesjonalnych sprzedawców, którzy oferują wsparcie w wyborze auta najlepiej dopasowanego do indywidualnych potrzeb – mówi Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu AURES Holdings, operatora sieci sieć centrów samochodowych AAA AUTO.

To mówi wszystko: polski nabywca, nawet jeśli przechodzi na rynek wtórny, staje się bardziej świadomy i poszukuje dokumentacji. A tu pojawia się drugi, potężny rywal sprowadzonych aut: pojazdy poleasingowe i flotowe z polskiej sieci dealerskiej. Kupując auto z polskiego leasingu, klient otrzymuje historię serwisową, często potwierdzoną w kraju, co jest nieporównywalnie łatwiejsze do weryfikacji niż papierki z kilku krajów europejskich.

Rośnie średnia cena transakcji. Choć w największym serwisie ogłoszeniowym, Otomoto.pl, 44,5% lutowych ogłoszeń dotyczyło aut poniżej 20 tysięcy złotych, to mediana ceny używanego samochodu w lutym skoczyła do 47 900 zł (w styczniu było to 45 700 zł). To oznacza, że coraz więcej kupujących jest gotowych wydać więcej pieniędzy, a w tej wyższej półce cenowej, wiarygodność i udokumentowane pochodzenie, jakie oferują auta krajowe, stają się kluczowym czynnikiem decyzyjnym. Sprowadzone, 12-letnie auto z niepewną historią po prostu przestaje być tak atrakcyjną „okazją” w starciu z nowymi Chińczykami lub polskim pewniakiem poleasingowym.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze