Spadek importu na rynku używanych aut to fakt, który z pewnością nie umknął uwadze zarówno handlarzy, jak i samych konsumentów. Czyżby skończyła się era niekończącego się strumienia „okazji” z Zachodu i co tak naprawdę napędza obecne turbulencje na tym dynamicznym segmencie motoryzacji? Przygotujcie się na dogłębną analizę trendów, w której chińska inwazja i rosnąca atrakcyjność aut poleasingowych mieszają się z niezmienną miłością Polaków do sprawdzonych marek.
Czy lawety powoli rdzewieją? Luty pokazał wyraźne hamowanie importu!
Wygląda na to, że na polskich drogach zaczyna się powolna zmiana warty, a entuzjazm do importu używanych pojazdów napotyka na coraz większe przeszkody. Dane IBRM Samar nie pozostawiają złudzeń: luty przyniósł znaczący dysonans w stosunku do zeszłego roku. Mówimy o spadku importu o blisko 11 procent rok do roku, co przełożyło się na rejestrację zaledwie 68 985 używanych aut. To nie jest drobna fluktuacja, to wyraźny sygnał, że trend spadkowy, trwający już od mniej więcej trzech lat (z marginalnym wyjątkiem we wrześniu 2025), nabiera tempa.
Skumulowane dane za pierwsze dwa miesiące bieżącego roku pokazują, że jesteśmy już 13,5 procent na minusie względem analogicznego okresu w roku ubiegłym. Zastanawiać się trzeba: czy to Polacy nagle stali się bardziej rozważni, czy może po prostu źródła, z których czerpaliśmy te „pewne” egzemplarze, stały się mniej atrakcyjne?
Polacy już nie chcą używanych aut z Niemiec? Chińczycy wywracają stół
Kiedy mowa o spadku importu, naturalnie nasuwa się pytanie o Niemcy, odwiecznego dostawcę największej części używanej floty w Polsce. Otóż import z tego zagłębia motoryzacyjnego zanotował spadek o 13,2 proc. rok do roku. Podobnie jest z Francją (-10,6%) i nawet z USA (-10,4%). Czyżby europejskie autostrady przestały dawać nam najbardziej pożądane kąski?
Prawda, jak zwykle, bywa bardziej skomplikowana. Sytuację dynamicznie zmienia pojawienie się na rynku zupełnie nowej siły – chińskich producentów. Przypomnijmy, że to właśnie około trzech lat temu zaczęli masowo wchodzić importerzy aut z Państwa Środka. Ich asortyment, oferujący coraz to nowsze technologie w niespotykanie przystępnych cenach, skutecznie kanibalizuje segment pojazdów używanych.
Co ciekawe, aż 8 do 9 na 10 klientów, którzy decydują się na fabrycznie nowy model z chińskiej marki, wcześniej w ogóle nie brał pod uwagę zakupu auta z salonu. Byli to potencjalni nabywcy, dla których jedyną opcją zdawał się rynek wtórny. To jest właśnie ta grupa, którą chiński import skutecznie przekonał do zmiany decyzji.
Co więcej, ta nowa konkurencja wymusza korekty cenników u tradycyjnych graczy na rynku pierwotnym, co naturalnie wpływa na wartości rezydualne samochodów używanych. Efekt domina jest widoczny: oferta aut poleasingowych, z weryfikowalną historią i często lepszym stanem technicznym, staje się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej konkurencyjna cenowo. Dla importerów aut używanych z niepewnym rodowodem to podwójne uderzenie. Jak mówił pewien anonimowy obserwator rynku:
Pomimo spadku wolumenu, na rynek wjeżdża coraz więcej samochodów z zupełnie nowych i znacznie dalszych kierunków niż Europa, np. z Chin. Coraz większa dostępność modeli pozwala klientom łatwiej znaleźć samochód dopasowany do ich potrzeb, a rynek staje się bardziej różnorodny
Najczęściej sprowadzane samochody. Polacy wciąż kochają swoje europejskie legendy
Mimo tych wszystkich zawirowań i napływu nowej konkurencji, polscy nabywcy nie rezygnują całkowicie ze sprawdzonych klasyków. W lutym na czele rankingu importowanych marek uplasował się Ford z solidnymi 11,1 tysiącami rejestracji. Tuż za nim, z minimalną stratą, plasuje się Volkswagen (11,0 tys. sztuk), a na trzecim miejscu melduje się Opel (10,3 tys. sztuk). W ścisłej czołówce znajdują się jeszcze Audi (8,7 tys.) i BMW (7,4 tys.). Silne zakorzenienie tych marek w polskiej mentalności jest trudne do zachwiania.
Patrząc na konkretne modele, tu także widać powrót do korzeni. Ubiegłoroczny spadek popularności uleaderzy został odwrócony – najczęściej sprowadzanym modelem w lutym został Opel Astra (3 tys. aut), który wyprzedził zeszłorocznego króla, Volkswagena Golfa (2,9 tys. sztuk). Trzecią pozycję utrzymało Audi A4 (nieco poniżej 2,4 tys.). Top 5 uzupełniają dynamiczna BMW Serii 3 i Ford Focus, co pokazuje, że segment C i D na rynku masowym wciąż króluje w importowych statystykach.
