Gorąca linia na polskich autostradach i finansowy majstersztyk koncesjonariuszy. Podczas gdy kierowcy zaciskają pasa i płacą coraz więcej za przejazdy, zarządcy dróg notują rekordowe zyski i chętnie dzielą się nimi z akcjonariuszami. Czy to scenariusz rodem z filmu o nieprawdopodobnym bogactwie, czy po prostu wynik „fatalnie skonstruowanych umów”? Przyjrzyjmy się najnowszym doniesieniom ze świata polskiej infrastruktury drogowej.
Stalexport Autostrady S.A. kroi tort: 179 milionów złotych zysku i rzutem na taśmę dywidenda
Sytuacja wokół koncesyjnych odcinków autostrad w Polsce robi się naprawdę interesująca. W cieniu narastających sporów między Ministerstwem Infrastruktury a prywatnymi zarządcami, spółka Stalexport Autostrady S.A., która dzierżawi kluczowy fragment autostrady A4 na trasie Kraków–Katowice, opublikowała wyniki, które wzbudziły spore emocje. Mowa tu o finansowym triumfie z roku 2025. Firma zanotowała oszałamiający zysk netto w wysokości 179 344 031 zł.
Co więcej, zarząd tej spółki nie zamierza zatrzymywać tych środków na inwestycje czy obniżanie cen dla użytkowników. Wręcz przeciwnie. Zgodnie z podjętą uchwałą, akcjonariusze mogą spodziewać się potężnej dywidendy. Po doliczeniu części zysków z lat ubiegłych, na ich konta ma trafić kwota przekraczająca 185,5 miliona złotych. W komunikacie podkreślono, że „wysoka powtarzalność zysków umożliwia utrzymanie atrakcyjnego poziomu wypłat dla akcjonariuszy”. Aby zobrazować dynamikę wzrostu, warto spojrzeć na dywidendę przypadającą na jedną akcję: za rok 2022 było to 0,20 zł, za 2023 – 0,45 zł, a za miniony, 2024 rok – aż 0,63 zł.
Idealna koniunktura dla inwestorów, ale co to oznacza dla kierowców? Stabilność finansowa Stalexportu jest imponująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że koncesja na zarządzanie tym 60,9-kilometrowym fragmentem A4 wygasa relatywnie niedługo – 15 marca 2027 roku. W ubiegłym roku ten odcinek generował przychody rzędu ponad 640 milionów złotych, obsługując średnio 50 tysięcy pojazdów dziennie. W obliczu takich wyników, decyzja o wypłacie niemal całego zysku poza firmę wydaje się strategicznym strzałem w wizerunek.
Zarobili na kierowcach 179,5 mln zł. Właśnie podnoszą ceny
Najważniejszy dla codziennego użytkownika autostrady paradoks polega na korelacji czasowej między ogłoszeniem rekordowych dywidend a wprowadzeniem nowych, wyższych cenników. Czy to przypadek, że tuż po uspokojeniu nastrojów akcjonariuszy Stalexport Autostrady ogłosił podniesienie opłat, które wejdzie w życie od 1 kwietnia? Dla kierowców, dla których każdy grosz ma znaczenie, ta zbieżność jest co najmniej irytująca.
Podwyżki dotyczą absolutnie wszystkich kategorii pojazdów na dwóch bramkach obsługiwanych przez spółkę. W kontekście komunikatu o świetnej kondycji finansowej, nowe stawki wyglądają następująco:
- Kategoria 1 (motocykle): z 8 zł na 9 zł (+1 zł)
- Kategoria 1 (samochody osobowe): z 17 zł na 18 zł (+1 zł)
- Kategoria 2 i 3 (ciężarówki trzyosiowe): z 30 zł na 32 zł (+2 zł)
- Kategoria 4 i 5 (ciężarówki powyżej trzech osi): z 52 zł na 55 zł (+3 zł)
Wzrosty, choć nominalnie niewielkie, kumulują się, zwłaszcza dla profesjonalnych kierowców flot. Jednocześnie, przykład A2 i spółki Autostrada Wielkopolska S.A., która również podniosła opłaty, pokazuje, że gorąca debata na temat rentowności koncesji trwa. Krytyka ze strony Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz samego resortu infrastruktury jest coraz głośniejsza.
UOKiK zajmie się koncesjonariuszami. Resort infrastruktury kontratakuje
Resort infrastruktury, pod wodzą ministra Dariusza Klimczaka, najwyraźniej ma dość bierności w obliczu rosnących cen. Minister otwarcie przyznał, że umowy koncesyjne są obciążeniem dla państwa. W wywiadzie dla Radia ZET stwierdził, że rząd bada możliwość zerwania tych mariaży, ale sprawa jest skomplikowana prawnie: „Przyznał jednak, że umowy koncesyjne są tak ’fatalnie skonstruowane’, że 'Państwo Polskie nie ma tu nic do powiedzenia’”.
Ta bezradność państwa wobec prywatnych zysków skłoniła Ministerstwo Infrastruktury oraz GDDKiA do podjęcia konkretnych kroków. Zwrócili się oni do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) z prośbą o interwencję i zajęcie się kwestią kolejnych podwyżek na autostradach zarządzanych w ramach koncesji. To pierwszy sygnał, że oficjalne organy państwa zamierzają użyć wszelkich dostępnych narzędzi prawnych, by skontrować politykę cenową zarządców, którzy inkasują miliardy, jednocześnie maksymalizując dywidendy. Czy UOKiK znajdzie luki w umowach, które pozwolą na nałożenie kar lub wymuszenie rewizji stawek? Dla kierowców to ostatnia nadzieja na zahamowanie spirali drożejących przejazdów, zanim Stalexport Autostrady S.A. przekaże swoje miliardy akcjonariuszom po raz kolejny.
