Szara strefa e-hulajnóg kosztuje państwo miliony, a wypadki rosną w zastraszającym tempie.

Jarek Michalski

W polskim krajobrazie miejskim hulajnogi elektryczne stały się nieodłącznym elementem, ale wraz z ich rosnącą popularnością, na drogach przybywa niestety również tragicznych zdarzeń. Za tym cichym, elektrycznym boomem kryje się jednak ciemniejsza strona – gigantyczna szara strefa generująca miliardowe straty dla budżetu państwa. Czy stoimy w obliczu kryzysu bezpieczeństwa mikromobilności, który wymaga natychmiastowej reakcji regulatorów i służb?

Szara strefa hulajnóg elektrycznych w Polsce. Rocznie wartość nielegalnej sprzedaży sięga 200 mln zł

Elektromobilność w wydaniu mikro – czyli hulajnogi elektryczne – szturmem podbiły polskie miasta. Niewielkie gabaryty i niespotykanie niska eksploatacja, gdzie koszt przejechania stu kilometrów to symboliczne 2-3 złote, czynią je atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnych środków transportu. Niestety, ta atrakcyjność stała się idealnym paliwem dla niekontrolowanego, pokątnego handlu internetowego.

Problem jest złożony i wielopłaszczyznowy. Z jednej strony mamy rosnącą liczbę wypadków, które, jak donoszą statystyki, dramatycznie idą w górę. Z drugiej strony, państwo traci fortunę na omijaniu regulacji celnych i podatkowych. Szacuje się, że nielegalny obrót sprzętem tego typu może sięgać nawet 200 milionów złotych rocznie! To nie tylko utracone wpływy z VAT i cła, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla zdrowia i życia użytkowników.

Krajowi liderzy rynku, zaniepokojeni tym stanem rzeczy, postanowili zjednoczyć siły. Powstało Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności (PSLE), skupiające pod swoimi skrzydłami takie firmy jak Barel Poland, Bottari, HND Electric, Mobi, Xrider (Manta) oraz Electricall. Łączny przychód założycieli PSLE przekracza pół miliarda złotych rocznie, co daje im solidną bazę do walki o uregulowanie rynku.

Jak podkreślają przedstawiciele stowarzyszenia:

Firmy, które na co dzień konkurują, połączyła m.in. misja obrony rynku przed szarą strefą i chaosem, szkodzącym przedsiębiorcom i użytkownikom, a w konsekwencji wizerunkowi osobistych pojazdów elektrycznych. Do tej pory ta branża nie miała swojego głosu i reprezentacji. To się zmieniło

Decydując się na zakup taniego sprzętu „z drugiej ręki” lub od niezweryfikowanych sprzedawców, konsumenci ryzykują pojazdami, które często nie posiadają wymaganych certyfikatów bezpieczeństwa. Krajowa Administracja Skarbowa potwierdza skalę procederu, zabezpieczając w ramach jednej kontroli nawet ponad dwa tysiące nielegalnych rowerów i hulajnóg. Utrata dla budżetu z tego tytułu szacowana jest na astronomiczną kwotę 168 milionów złotych. Analizy PSLE wskazują, że sprzedaż nawet pięciu nieprzepisowych modeli na popularnych platformach e-commerce w okresie styczeń-listopad wygenerowała ponad 40 milionów złotych obrotu – oczywiście, bez odprowadzonego podatku VAT.

E-hulajnogi stają się plagą. Więcej wypadków i większa szara strefa

Nielegalny handel to jedno, ale realne zagrożenie na drogach to drugie. Wzrost popularności e-hulajnóg pociągnął za sobą lawinowy wzrost liczby kolizji i wypadków. Dane są zatrważające: w ciągu ostatnich dwóch lat liczba wypadków z udziałem tych urządzeń skoczyła o spektakularne 117 procent!

Mamy do czynienia z prawdziwą plagą. W mijającym 2025 roku (i to jeszcze przed końcem roku) odnotowano 1056 zdarzeń drogowych z udziałem hulajnóg, w których niestety zginęło 10 osób. Dla kontrastu, cały rok 2023 zamknął się zaledwie 66 wypadkami. Co najbardziej bulwersujące w tych statystykach, to udział najmłodszych: dzieci w wieku od 7 do 14 lat odpowiadają za ponad 30 procent wszystkich wypadków. Ich ulubione „grzechy” na drodze? Nadmierna prędkość i notoryczne nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu.

W obliczu tej sytuacji PSLE nie wzywa do tworzenia zupełnie nowych regulacji prawnych, ale apeluje o żelazne egzekwowanie tych, które już obowiązują. Branża postuluje skoordynowane działania służb – Krajowej Administracji Skarbowej, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Inspekcji Handlowej. Chodzi o kompleksową kontrolę zgodności produktów z wymogami technicznymi i prawnymi, co automatycznie uderzyłoby zarówno w bezpieczeństwo, jak i w szarą strefę.

Podczas gdy w Polsce rozpatrujemy głównie mechanizmy kontrolne, inne kraje UE już przechodzą do konkretów. Rząd Francji, zmagający się z podobnymi problemami, zdecydował się na radykalny krok: wszczęto procedurę mającą na celu zawieszenie działalności gigantycznej chińskiej platformy handlowej Shein z powodu wykrycia nielegalnych ofert. W Paryżu zapowiedziano, że podobne dokładne kontrole obejmą również inne popularne portale, takie jak Temu, AliExpress czy Wish. Być może polskie służby powinny wziąć przykład z tego zdecydowania, nim fale wypadków i przemytu na hulajnogach osiągną punkt krytyczny.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze