Sześciu byłym funkcjonariuszom BOR zarzuty fałszywych zeznań ws. wypadku Szydło.

Jarek Michalski

Wydarzenia sprzed lat wracają niczym bumerang, a w świecie polskiej polityki i bezpieczeństwa znów głośno o wypadku kolumny rządowej z 10 lutego 2017 roku. To, co wydawało się zamkniętym rozdziałem, nabiera nowego, zaskakującego wymiaru, gdy na jaw wychodzą zarzuty dotyczące fałszywych zeznań kluczowych świadków. Dlaczego po tylu latach sprawa z Oświęcimia znów rozpala emocje i co to oznacza dla byłych funkcjonariuszy BOR?

Wypadek Szydło – echo przeszłości i nowe zarzuty dla funkcjonariuszy BOR

Prokuratura Regionalna w Białymstoku nie zwalnia tempa w śledztwie dotyczącym feralnego wypadku, w którym uczestniczyła ówczesna premier Beata Szydło. Epopeja nabiera rumieńców, gdyż na ławie podejrzanych, tym razem w kontekście składania fałszywych zeznań, zasiadają byli funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu (BOR), a część z nich przeniosła się już do Służby Ochrony Państwa (SOP). Jak informuje prokuratura, zarzuty postawiono już sześciu osobom, a śledczy nie zamierzają na tym poprzestać.

W poniedziałek postawiono zarzuty dwóm kolejnym osobom, dołączając je do wcześniejszej czwórki. To klasyczny przykład, kiedy kurtyna opada na sprawie, a nagle okazuje się, że za kulisami rozgrywa się zupełnie inny dramat. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, Zbigniew Szpiczko, był zdawkowy w szczegółach, co w takich sprawach jest normą, gdyż przesłuchania odbywały się w trybie niejawnym. To buduje napięcie, bo prokuratura zapowiada, że lista podejrzanych może się powiększyć – łącznie może objąć ośmiu byłych i obecnych funkcjonariuszy SOP oraz jedną osobę cywilną. Kiedy fałszywe zeznania stają się elementem układanki, sprawa przestaje dotyczyć wyłącznie nieszczęśliwego wypadku drogowego.

Śledztwo po wypadku Szydło: Gdzie tkwi sedno problemu?

Aktualne postępowanie, wszczęte wiosną ubiegłego roku, ma znacznie szerszy zakres niż tylko ustalenie winy za kolizję. Śledczy analizują działania funkcjonariuszy publicznych w skali od 2017 do 2023 roku, przyglądając się skrupulatnie przebiegowi pierwotnego postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie, a następnie rozprawom przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu i postępowaniu apelacyjnemu przed Sądem Okręgowym w Krakowie.

Pytanie, które stawiają śledczy, brzmi: czy w toku tych postępowań doszło do przekroczenia uprawnień lub zaniedbania obowiązków? To już temat na zupełnie inną kategorię prawną. Jednak najbardziej krytyczny wątek dotyczy zeznań składanych przez funkcjonariuszy BOR w charakterze świadków. Czyżby celowe wprowadzanie w błąd? Śledczy sprawdzają, czy podczas tych przesłuchań nie doszło do podawania nieprawdziwych informacji lub ukrywania kluczowych faktów dotyczących okoliczności zdarzenia z Oświęcimia. Wydaje się, że dynamika pojazdów, sygnalizacja i procedury ochrony rządowej są teraz pod mikroskopem w kontekście wiarygodności zeznań.

Wypadek kolumny rządowej w Oświęcimiu w 2017 roku: Przypomnienie o dramacie

Aby zrozumieć wagę obecnych zarzutów, trzeba cofnąć się do 10 lutego 2017 roku. W Oświęcimiu kolumna rządowa, w której znajdowało się Audi A8 z ówczesną premier Szydło, brała udział w kolizji z Fiatem Seicento. W wyniku uderzenia, luksusowy pojazd ochraniający premiera wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Konsekwencje były poważne – obrażenia odniosła szefowa rządu oraz jeden z funkcjonariuszy BOR.

Jednym z techniczno-prawnych dylematów, który często pojawia się w dyskusjach o bezpieczeństwie kolumn rządowych, jest kwestia sygnalizacji. Przypomnijmy, że zgodnie z Kodeksem Drogowym, pojazdy uprzywilejowane mogą korzystać z pierwszeństwa tylko pod warunkiem jednoczesnego używania sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Bez tego atrybutu formalnie nie mają wyższego statusu na drodze. Jest to kluczowa informacja w kontekście tego, jak funkcjonariusze relacjonowali przebieg zdarzenia.

Wyrok w sprawie kierowcy Fiata Seicento – czy ustalone fakty się zmienią?

W pierwotnym procesie, który skupiał się na odpowiedzialności cywilnej i karnej za samą kolizję, kierowca Fiata Seicento usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. W marcu 2018 roku prokuratura wnioskowała o warunkowe umorzenie postępowania. To faktycznie miało miejsce w lipcu 2020 roku, gdy Sąd Rejonowy w Oświęcimiu uznał go winnym, ale warunkowo zawiesił postępowanie na rok.

Co ciekawe, Sąd w uzasadnieniu stanowczo wskazał, że przepisy ruchu drogowego naruszył także kierowca pojazdu BOR z kolumny rządowej. Ten werdykt potwierdził w lutym 2023 roku Sąd Okręgowy w Krakowie. Teraz, gdy śledztwo koncentruje się na rzetelności zeznań osób, które miały chronić polityków, cała linia obrony i oskarżenia z lat ubiegłych może zostać poddana gruntownej rewizji. Jeśli zarzuty fałszywych zeznań się potwierdzą, może to otworzyć furtkę do ponownego rozpatrzenia odpowiedzialności nie tylko funkcjonariuszy, ale i skali naruszeń procedur w dniu wypadku.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze