Czy Twoje auto oszczędza, czy pożera portfel? Szwedzkie badania satysfakcji właścicieli rzucają nowe światło na realne zużycie energii, demaskując zarówno idoli oszczędności, jak i tych, którzy zawodzą najbardziej. Ku zaskoczeniu wielu, w czołówce najoszczędniejszych królują Tesle, ale na liście paliwożerców znajdziemy równie elektryzujące, co rozczarowujące niespodzianki. Zobacz, kto naprawdę jest mistrzem efektywności, a kto przeistoczył się w dosłownego „wira w baku”.
Tesla synonimem oszczędności. Taniej jeździć już się nie da
Szwedzki magazyn motoryzacyjny Vi Bilägare postanowił pójść o krok dalej niż standardowe testy WLTP i zapytał prosto swoich czytelników: jak bardzo dane producenta rozjeżdżają się z rzeczywistością, jeśli chodzi o zużycie paliwa lub energii? Oceny wystawiane były w skali od 1 do 1000 punktów, co idealnie oddaje subiektywną satysfakcję właścicieli. I tu pojawia się sensacja: elektryki zdominowały szczyt listy, ale i jej dno.
Za niekwestionowanego lidera efektywności uznano markę Tesla. Co więcej, najoszczędniejszym pojazdem w całym zestawieniu okazała się Tesla Model 3, tuż przed Teslą Model Y. To jasny sygnał, że pomimo kontrowersji wokół zasięgu, użytkownicy doceniają efektywność energetyczną tych samochodów w codziennym użytkowaniu.
Na trzecim stopniu podium znalazł się pierwszy samochód spalinowy – Toyota Yaris Cross. I tu dochodzimy do kluczowego wniosku dotyczącego Toyoty: Japoński gigant, dzięki swojemu zaangażowaniu w technologię hybrydową, z impetem wdarł się do czołówki. Aż cztery modele Toyoty – Yaris Cross, C-HR, RAV4 i Corolla Cross – znalazły się w pierwszej dziesiątce najoszczędniejszych aut. To wyraźny dowód na to, że odpowiednio zaaplikowany napęd hybrydowy wciąż jest królem kompromisu między tradycją a ekologią.
Które auta palą najwięcej? Te marki to „wir w baku”
Przejdźmy teraz do ciemnej strony medalu, czyli do pojazdów, które według właścicieli „zjadają” najwięcej energii lub paliwa, co przekłada się na najniższe noty satysfakcji. Trzy marki, które borykają się z największym rozczarowaniem użytkowników w tej kategorii, to Nissan, Fiat i Subaru.
Przypadek Subaru jest dość przewidywalny dla koneserów motoryzacji, ponieważ marka ta od dekad stawia na charakterystyczne, choć paliwożerne, silniki bokser oraz stały napęd na cztery koła – konfiguracja, która siłą rzeczy podnosi zużycie.
Bardziej zaskakujący jest spadek popularności w kategorii efektywności u producentów aut segmentu miejskiego. Weźmy Fiata. Stawiał on na małe, miejskie konstrukcje, które powinny być oszczędne. Tymczasem, jak pokazują wyniki, małe auto pokroju Fiata 500, bez nowoczesnych systemów, takich jak np. układ hybrydowy, może pochłaniać porównywalne ilości paliwa co znacznie większy reprezentant segmentu B. To dowodzi, że sama kubatura silnika to nie wszystko – liczy się inżynieria zastosowana do zarządzania energią.
Elektryczna kompromitacja. Cztery auta w dziesiątce najgorszych
Największe kontrowersje budzi jednak lista modeli najbardziej energochłonnych, gdzie elektryki znalazły się w potężnej mniejszości. A przynajmniej tak by się mogło wydawać, dopóki nie spojrzymy na sam dół listy.
Wśród aut, które najbardziej rozczarowały swoich właścicieli pod kątem zużycia energii, znalazły się aż cztery pojazdy elektryczne! Na samym końcu zestawienia, z najniższym wynikiem 695 punktów, wylądował stary Nissan Leaf.
Rozczarowanie nabywców Nissana jest, niestety, łatwe do wytłumaczenia z perspektywy eksperta. Leaf był pionierem masowej elektryfikacji, ale starsze egzemplarze, zwłaszcza te z mniejszymi bateriami (rzędu 24 kWh) generacji bez nowoczesnego systemu chłodzenia baterii oraz bez pompy ciepła, dramatycznie tracą na efektywności, zwłaszcza w ekstremalnie niskich temperaturach, z jakimi mierzą się szwedzcy kierowcy. To, co było akceptowalne jako pierwszy elektryk, staje się problemem tam, gdzie zima jest długa i sroga.
Na liście dziesięciu najbardziej energochłonnych modeli znalazły się także Polestar 2, oraz dwa czołowe elektryki Grupy Volkswagen: Skoda Enyaq i Volkswagen ID.4. To brutalny cios dla tej technologii, choć trzeba pamiętać, że badanie ocenia satysfakcję z „konsumpcji” w realnym świecie, a nie laboratoryjną sprawność.
Oto dziesiątka modeli, które, zdaniem szwedzkich kierowców, najbardziej zawiodły pod kątem zużycia:
- Citroën C5 Aircross – 763 punktów,
- Dacia Sandero – 759 punktów,
- Volvo XC40 – 754 punktów,
- Polestar 2 – 752 punktów,
- Opel Grandland – 752 punktów,
- Skoda Enyaq – 747 punktów,
- Seat Arona – 742 punktów,
- Volkswagen ID.4 – 735 punktów,
- Subaru Legacy/Outback – 730 punktów,
- Nissan Leaf 695 – punktów.
