Japoński gigant postanowił wziąć byka za rogi i zaoferować elektrycznego crossovera bZ4X w naprawdę agresywnej polityce cenowej. Czy to oznacza, że era wysokich cen aut elektrycznych faktycznie dobiega końca, a my możemy zacierać ręce na okazje? Sprawdźmy, co dokładnie kryje się za najnowszymi rabatami na model z rocznika 2025 i jak wypada jego młodszy brat z rocznika 2026.
Toyota bZ4X w świątecznej (a może już jesiennej?) obniżce: Haczyk tkwi w roczniku
Kiedy mówimy o elektryfikacji, często towarzyszą temu astronomiczne ceny, które odstraszają typowego Kowalskiego. Toyota postanowiła temu zaradzić, wprowadzając spore rabaty na swój flagowy model EV – bZ4X. Mówimy tu o obniżkach sięgających astronomicznych 20 tysięcy złotych na rocznik 2025. To sprawia, że najtańsza opcja startuje teraz z poziomu 165 900 zł. Czy to cenowy nokaut dla konkurencji, czy raczej desperacki ruch, by oczyścić stoki magazynowe? Czas pokaże, ale liczby robią wrażenie.
Wiadomość jest gorąca: promocja dotyczy wersji Style i Executive z rocznika modelowego 2025. Jak to się przekłada na portfel? Wariant Style, napędzany na oś przednią, został wyceniony na start od 174,9 tys. zł. Jeśli wolisz wyższą trakcję, czyli technologię X-MODE (AWD), musisz szykować się na kwotę zaczynającą się od 184,9 tys. zł. A dla tych, którzy celują w wyższy standard – wersja Executive: 191,9 tys. zł (FWD) lub 201,9 tys. zł za potężniejszy system 4×4. To są kwoty, które zmuszają do zastanowienia się, czy pod maską faktycznie kryje się spalanie, czy może wysoka technologia elektryczna.
Osiągi i zasięg: Czy „elektryk z Japonii” trzyma poziom?
Przejdźmy do sedna, bo niska cena to jedno, ale czy ten wół roboczy faktycznie dowiezie nas tam, gdzie chcemy? Rocznik 2025 to przede wszystkim duży akumulator o pojemności 73,1 kWh. Wersja z napędem na jedną oś dostarcza solidne 224 KM. Według normy WLTP, zasięg jest przyzwoity – do 569 km. Czas na sprint do „setki” to 7,4 sekundy. To nie jest demon prędkości, ale wystarczająco, by nie czuć się zawalidrogą.
Wariant X-MODE dysponuje mocą 343 KM. Przyspiesza do 100 km/h w 5,1 s, a jego zasięg sięga do 516 km WLTP.
Dla fanatyków dynamicznej jazdy, wersja X-MODE będzie lepszym wyborem, oferując 343 konie mechaniczne i przyspieszenie w zaledwie 5,1 sekundy! Zasięg? Nieco mniejszy, bo 516 km WLTP. Oczywiście, jako eksperci wiemy, że zimą, przy mrozach, możemy śmiało odjąć te 20-30% realnego zasięgu – to standard dla baterii, a nie żaden defekt Toyoty.
Co do wyposażenia, wersja Style to już solidna baza: 18-calowe koła, duży, 14-calowy ekran centralny, pompa ciepła (co jest kluczowe dla efektywności zimą) oraz monitoring 360 stopni. Wersja Executive dokłada wentylowane fotele, o wiele szybszą ładowarkę pokładową 22 kW (w porównaniu do 11 kW w Style!), cyfrowe lusterko i asystenta parkowania. Za 8 tysięcy złotych dorzucasz pakiet VIP z audio JBL i panoramicznym dachem. To już jest klasa premium w elektromobilności.
Rocznik 2026: Obniżki dla niecierpliwych, ale niższy próg wejścia
Co z tymi, którzy nie chcą czekać na model 2025 i chcą wjechać do salonu nowszym rocznikiem? Tutaj rabaty są mniejsze, sięgające „zaledwie” 10 tys. zł. Ale uwaga, cena wejściowa jest najniższa w całym cenniku!
Najtańszy model z rocznika 2026 to Style wyposażony w mniejszą baterię 57,7 kWh. Generuje on 167 KM, ale zasięg WLTP spada do 444 km, a przyspieszenie do setki to już 8,6 sekundy – to wyraźnie wolniejsza opcja. Za to, cena startuje od zaledwie 165,9 tys. zł! Jeśli jednak zależy Ci na zasięgu, większa bateria (73,1 kWh, 224 KM) będzie kosztować od 184,9 tys. zł. Wersje X-MODE 4×4 z rocznika 2026 zaczynają się od pułapu 194,9 tys. zł (dla X-MODE) do ponad 211,9 tys. zł dla Executive z dużym zasięgiem.
Ładowanie i spokój ducha: Gwarancja, która ma znaczenie
W samochodach elektrycznych, poza zasięgiem, kluczowa jest infrastruktura ładowania i zabezpieczenie baterii. Toyota postawiła na solidne parametry DC – do 150 kW mocy ładowania. To oznacza, że nawet w chłodne dni uzupełnienie energii na szybkich ładowarkach nie będzie dramatem. Wersja Executive oferuje wspomnianą ładowarkę pokładową 22 kW, co jest ogromnym plusem przy ładowaniu z domowych lub publicznych wallboxów AC.
Co z psującym się „prądem”? Standardowa gwarancja to 3 lata lub 100 tys. km. Ale to, co naprawdę jest warte uwagi, to polityka gwarancyjna na akumulator. Otrzymujemy 8 lat lub 160 tys. km. To solidne zabezpieczenie. A jeśli jesteś typem, który trzyma samochód wieki, Toyota oferuje program Battery Care, który dzięki regularnym przeglądom może wydłużyć gwarancję na baterię aż do dekady i miliona kilometrów! To już jest deklaracja pewności co do technologii, która budzi jeszcze tyle obaw u niektórych kierowców. Czy inne koncerny oferują taką długoterminową ochronę? Wątpię.
