Rewolucja w luksusie nadchodzi znad Wschodzącego Słońca! Toyota, gigant znany z niezawodności i pragmatyzmu, właśnie postanowiła rzucić rękawicę Mocarzom z segmentu ultra-premium, takim jak Rolls-Royce i Bentley. Czy japoński rodowód i dekady doświadczeń w motoryzacji wystarczą, by skraść serca najbardziej wymagających i konserwatywnych klientów? Przygotujcie się na markę Century – to nie będzie kolejna elektryfikowana nowinka.
- Century: Japońska odpowiedź na brytyjski splendor
- Tylko spalinowe serca – czy to akt odwagi, czy błąd w strategii?
- Jakie bestie ukryją się pod maską nowej ery Century?
- Toyota już pokazała zdjęcia pierwszego coupe Century – luksus na boku
- Nowe wersje Century: Tailor Made i ten jeden egzemplarz dla Prezesa
Century: Japońska odpowiedź na brytyjski splendor
Ostatnie miesiące w świecie motoryzacji przyniosły prawdziwe trzęsienie ziemi, a wywołało je nikt inny jak Toyota. W październiku tego roku koncern oficjalnie zaprezentował nową markę samochodów luksusowych – Century. To wyjście z cienia, mające na celu bezpośrednią konkurencję z markami takimi jak Rolls-Royce czy Bentley, celując w najbogatszego i, co tu ukrywać, najbardziej wymagającego klienta, który ceni dyskretny prestiż ponad krzykliwe logo. Historia marki Century nie jest nowa; sięga ona roku 1967, kiedy to zadebiutował kultowy model o tej samej nazwie, który do dziś funkcjonował jako topowa limuzyna i SUV Toyoty. Jednak teraz Century staje się samodzielnym bytem, obiecując nową erę w historii japońskiego giganta.
Tylko spalinowe serca – czy to akt odwagi, czy błąd w strategii?
Najbardziej szokującą informacją, która wywołała falę dyskusji w świecie motoryzacyjnych purystów, jest jednoznaczne stanowisko Toyoty w kwestii napędu. Nowe modele sygnowane marką Century będą w stu procentach spalinowe. Tak, dobrze czytacie – bez prądu w bateriach! Takashi Uehara, prezes działu odpowiedzialnego za układy napędowe w Toyocie, w wywiadzie dla australijskiego portalu CarExpert, potwierdził, że choć decyzje nie są jeszcze ostatecznie potwierdzone co do konkretnej jednostki, elektryka tu nie będzie. W świecie, gdzie niemal każdy liczący się producent pędzi w stronę pełnej elektryfikacji, jest to ruch odważny, wręcz kontrowersyjny. Dla konserwatywnego klienta poszukującego absolutnego luksusu i nieograniczonego zasięgu, to może być argument nie do podważenia.
Jakie bestie ukryją się pod maską nowej ery Century?
Skoro elektryczność odpada, co zatem ma pompować krew w te luksusowe maszyny? Spekulacje są równie ekscytujące, co niepotwierdzone. Pojawiają się głosy o zaawansowanym układzie hybrydowym z czterocylindrową jednostką benzynową, która w teorii ma generować około 400 koni mechanicznych. Jednakże, plotki z zarządczych korytarzy mówią, że inżynierowie celują wyżej, celując w moc nawet 600 KM.
Bardziej prawdopodobnym scenariuszem, zdaniem ekspertów, wydaje się debiut potężnej hybrydy opartej na silniku V8. System ten Toyocie obiecuje moc niebagatelnych 900 KM i ma trafić nie tylko do Century, ale także do sportowych GR GT oraz nowej gamy SUV-ów i pick-upów Lexusa. A co z absolutnym szczytem motoryzacyjnej hierarchii? Krążą pogłoski, że najwięksi tradycjonaliści Toyoty wciąż mogą liczyć na powrót legendy – silnika V12. Wszak to właśnie ta jednostka napędzała drugą generację modelu Century produkowaną w latach 1997-2017. Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ jak to bywa w przypadku Japończyków, dopóki nie będzie oficjalnego komunikatu, wszystkie te fantastyczne układy traktujemy jako ekscytującą, acz niepotwierdzoną prognozę.
Toyota już pokazała zdjęcia pierwszego coupe Century – luksus na boku
Marka Century to nie tylko powrót do przeszłości, to synonim redefinicji luksusu w japońskim wydaniu. Kenya Nakamura, główny inżynier Toyoty, zaznaczył, że celem marki jest „nieść ducha Japonii” i manifestować dumę narodu. Premierowe modele mają pojawić się na drogach już w 2027 roku.
Co ujrzał świat? Pierwszym modelem debiutującym pod nowym szyldem jest fascynujące, trzyosobowe coupe. To nie jest standardowy samochód, to wyrafinowana konstrukcja, gdzie celowo usunięto jeden fotel z przodu. Dlaczego? Aby ułatwić dostęp do tylnej kanapy pasażerom. Ten pojazd został zaprojektowany z myślą o tych, którzy są wożeni, a nie tych, którzy sami kierują – klasyczny układ dla najszczególniejszych pasażerów.
Nowe wersje Century: Tailor Made i ten jeden egzemplarz dla Prezesa
Oprócz rewolucyjnego coupe, Toyota zaprezentowała również nowe wcielenia obecnego modelu Century. Mowa o wersji SUV z dopiskiem „Tailor Made”, co idealnie oddaje ideę luksusu szytego na miarę, oraz o absolutnym unikatie: limuzynie „GRMN”.
Ta ostatnia zasługuje na szczególną uwagę. Jest to ekstremalnie limitowana edycja – wyprodukowano jej dokładnie jeden egzemplarz. Właścicielem tego benzynowego białego wieloryba jest nikt inny jak Akio Toyoda, prezes całego koncernu. Czy to zapowiedź, że w przyszłości zobaczymy wersję drogową o podobnym rodowodzie, czy jedynie osobisty hołd dla pasji prezesa do emocji za kierownicą? Czas pokaże, ale fakt, że w erze hybryd i elektryków Toyota tworzy tak radykalnie spalinowy, unikatowy samochód dla własnych potrzeb, mówi więcej o filozofii Century niż tysiąc folderów reklamowych.
