Trakt złożył najniższą ofertę na opracowanie pierwszego odcinka S11 na Śląsku.

Jarek Michalski

Wielkie plany na Śląsku nabierają kształtów, a po Drogowej Wielkiej Czwórce, czyli S11, w końcu widać realne ruchy. GDDKiA zagrała w otwartego przetargu na projektowanie pierwszego z trzech kluczowych odcinków tej trasy w województwie śląskim i, co tu dużo mówić, emocje związane z cenami ofert były spore. Czy to będzie droga ku przyszłości, czy kolejna historia biurokratycznych zawirowań? Zapnijcie pasy, bo wchodzimy w szczegóły, które mogą zaważyć na kształcie tej inwestycji.

S11 na Śląsku: Pięć ofert na projekt, a lokalny gracz wydaje się wygrywać

No cóż, nie ma co ukrywać – proces projektowy to pierwszy, lecz kluczowy etap każdej poważnej inwestycji drogowej. 22 grudnia 2025 roku (uwaga, to data ogłoszenia przetargu, nie startu budowy!) Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ruszyła z postępowaniem na opracowania projektowe i badania geologiczne dla pierwszego z trzech fragmentów ekspresówki S11 w woj. śląskim. Efekt? Pięć biur projektowych postanowiło podjąć wyzwanie.

Zapał finansowy uczestników pokazał, jak różnie można wyceniać to samo zadanie. Najbardziej konkurencyjną ofertę, tę z najniższą kwotą, złożyła katowicka firma Trakt – 12 445 356 zł. Z perspektywy eksperta to rozsądna (choć wciąż niemała) kwota za tak skomplikowane analizy. Ale zaraz, spójrzmy na drugą stronę medalu. Biuro Projektowo-Badawcze Dróg i Mostów TRANSPROJEKT-WARSZAWA wyceniło swoje usługi na astronomiczną kwotę, ponad dwukrotnie wyższą – 26 285 346 zł! To jest przepaść, która pokazuje, jak różne mogą być podejścia do ryzyka i zakresu prac w branży projektowej. Niektórzy kalkulują ostrożnie, inni chyba założyli, że budżet GDDKiA jest z gumy.

Ponad 29 kilometrów zmian: Wariant D ma szansę stać się Rzeczywistością

Mówimy tu o solidnym kawałku infrastruktury – blisko 29 kilometrach drogi, która ma połączyć kropkę na granicy województw opolskiego i śląskiego (na przedłużeniu obwodnicy Olesna) z granicą powiatów lublinieckiego i tarnogórskiego. To jest odcinek, który ma realnie odciążyć lokalne drogi i puścić tranzyt w miarę cywilizowany sposób.

Zwycięzca przetargu na przygotowanie tych opracowań będzie miał nie lada orzech do zgryzienia. Zadanie obejmuje przygotowanie map do celów projektowych, zaawansowane prognozy ruchu, analizy geometryczne, technologiczne, ekonomiczne, a także kluczowe opracowania geologiczne i geotechniczne. Co najważniejsze, te dokumenty mają posłużyć do stworzenia optymalnego projektu dla wariantu D, co w tym kontekście jest bardzo ważne. Dlaczego? Ponieważ zamawiający stawia na minimalizację negatywnego wpływu inwestycji na mieszkańców. Uff, czyli może tym razem nie będzie masowych wywłaszczeń i protestów w pierwszej linii.

Decyzje środowiskowe wiszą w powietrzu – kiedy wreszcie ruszy drążenie?

Inwestycje drogowe w Polsce to niemal zawsze maraton przez labirynt administracyjnych zgód. W przypadku tego 29-kilometrowego odcinka wniosek o decyzję środowiskową został złożony już w czerwcu 2023 roku. Początkowo celowano w wariant C, ale Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) powiedziała stanowcze „nie”. Ta zmiana kursu na wariant D, który uzyskał drugą lokatę w analizie STEŚ, to już sygnał, że polityka ustąpiła pragmatyzmowi – przynajmniej w tym przypadku.

Jak to skomentowała GDDKiA? Bardzo wymownie:

Uwzględniliśmy stanowisko RDOŚ, ponieważ wariant D uzyskał drugą najwyższą ocenę w analizie wielokryterialnej opracowanej w ramach STEŚ. Brak naszej zgody zatrzymałby proces przygotowawczy do realizacji inwestycji. Obecnie trwa końcowy etap postępowania administracyjnego. Wydania decyzji środowiskowej spodziewamy się w II kwartale br.

Termin – II kwartał bieżącego roku. Oby tym razem nie przesunął się na II Kwartal KiedyśTam. Decyzja środowiskowa to zazwyczaj zielone światło do kolejnego etapu, czyli prac nad Koncepcją programową i, co najważniejsze, przetargiem na fizyczną budowę. Miejmy nadzieję, że procedury potoczą się sprawnie, bo S11 to arteria krytyczna dla tego regionu.

S11 to nie tylko jeden odcinek: Cały Śląsk czeka na 64 km

Pierwszy fragment to dopiero początek, panowie i panie pasjonaci asfaltu. W województwie śląskim czeka nas łącznie 64 kilometry nowej S11, rozłożone na trzy etapy. Poza tym 29-kilometrowym odcinkiem, mamy jeszcze dwa:

  1. Odcinek od granicy powiatów lublinieckiego i tarnogórskiego do węzła Radzionków – to kawałek o długości 31 km.
  2. Od węzła Radzionków do węzła Piekary Śląskie – krótki, ale istotny, bo zamykający całość – to blisko 5 km.

Co z tymi pozostałymi fragmentami? Dla 31-kilometrowego odcinka oferty na analizy i ekspertyzy już są zbierane, a wybór ma nastąpić w marcu. Co do 5-kilometrowego połączenia Radzionków – Piekary Śląskie, tu sprawa jest bardziej zaawansowana. W lutym ubiegłego roku podpisano umowę na elementy Koncepcji programowej, koncentrującej się na modernizacji węzła Piekary Śląskie (z trzema wariantami funkcjonalnymi!). Plan zakłada, że przetarg na realizację tego odcinka ma zostać ogłoszony już w 2026 roku. To brzmi jak melodia dla uszu każdego kierowcy, prawda?

Od Kołobrzegu do Piekar: Wielka oś Północ-Południe

Kiedy patrzymy na S11 w szerszym kontekście, widzimy, że to nie jest tylko lokalna poprawa przejezdności. To jeden z filarów komunikacyjnych Polski, mający spiąć nasz kraj od Bałtyku aż po Industrialne Serce Śląska. Docelowo S11 ma mieć ponad 560 kilometrów, łącząc Zachodniopomorskie, Wielkopolskie, Opolskie i Śląskie. Kiedy do tego dodamy wspólne odcinki z S6 (Kołobrzeg – Koszalin) i A2 (okolice Poznania), otrzymujemy ciąg komunikacyjny o łącznej długości około 615 km. To jest projekt na miarę ambicji europejskich, który ma szansę raz na zawsze odmienić logistykę i transport w tym kraju. Teraz musimy tylko pilnować, by te etapy projektowe i przetargowe nie zmieniły się w wieczne czekanie na decyzję „Zaraz, zaraz, najpierw musimy sprawdzić wariant E”.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów