Ostatnie zaspy na drodze S7 sprowokowały burzliwą debatę o winie za drogowy paraliż. Zamiast wsparcia, zawodowi kierowcy otrzymują gromy i zapowiedzi wzmożonych kontroli. Czy podgrzewanie atmosfery i wskazywanie palcem na profesjonalistów to faktycznie najlepsza strategia na zapobieganie zimowym kryzysom na drogach? Branża transportowa mocno protestuje, wskazując na realne przyczyny problemów i ostrzegając przed skutkami nadgorliwości inspekcyjnej.
Transportowcy protestują przeciw obarczaniu ich winą za paraliż S7
Związek Pracodawców Transport i Logistyka Polska (TLP) wystosował oficjalne pismo do ministra infrastruktury, Dariusza Klimczaka, w którym domaga się rzetelnej analizy przyczyn ubiegłotygodniowych utrudnień na drodze S7. Prezes TLP, Maciej Wroński, stanowczo odrzuca narrację, która sugeruje, że głównym winowajcą zamieszania byli zawodowi kierowcy lub rzekomo zły stan techniczny ich pojazdów.
Branża transportowa jest oburzona próbą zrzucenia na nich odpowiedzialności. Jak podkreślono w piśmie, oskarżenia te są „krzywdzące” i „nie znajdują pełnego odzwierciedlenia w faktach”. TLP kładzie nacisk na priorytetyzację aspektów ekonomicznych utrzymania floty, argumentując, że zaniedbania techniczne to dla przewoźnika czysty finansowy samobójstwo.
Narracja zrzucająca odpowiedzialność za zimowe zatory drogowe jest krzywdząca dla tysięcy zawodowych kierowców i nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w faktach
Prezes Wroński dodaje:
Dbałość o flotę to dla profesjonalnych przewoźników priorytet nie tylko moralny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Każde zdarzenie związane ze złym stanem technicznym pojazdu, to wymierna strata finansowa, której ryzyko wielokrotnie przekracza wartość ewentualnych „oszczędności” w tym obszarze.
Czy akcje kontrolne pogłębią chaos na drogach?
TLP wyraziło również poważne obawy dotyczące planowanej akcji wzmożonych kontroli samochodów ciężarowych, ogłoszonej niedawno przez ministra Kierwińskiego i ministra infrastruktury. Ministerstwo zapowiedziało, że w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do stanu technicznego ciężarówki, pojazdy te będą odsyłane na parkingi.
Problem polega na tym, że tego typu działania, prowadzone doraźnie, w obliczu trudnych warunków atmosferycznych, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Związek transportowców ostrzega, że zatrzymywanie i kierowanie pojazdów na parkingi w środku zimy, gdy drogi są już upośledzone, to prosta droga do kolejnych, jeszcze bardziej dotkliwych zatorów. Budowanie bezpieczeństwa, zdaniem TLP, wymaga systemowego, całorocznego nakładu pracy służb, a nie histerycznych akcji w szczycie zimy.
Jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości co do stanu technicznego pojazdu, te pojazdy będą odsyłane na parkingi aby nie dochodziło do sytuacji, że mogą zablokować przejazdy
Chociaż kontrole te, prowadzone przez policję i GITD, mają marginalizować ryzyko zablokowania drogi przez niesprawne zestawy, branża widzi w nich przede wszystkim czynnik generujący spowolnienia w logistyce. Rzeczywistym problemem, na który wskazuje TLP, są przede wszystkim warunki atmosferyczne i brak wymogu jazdy na ogumieniu zimowym.
Zaspy na drodze S7 uniemożliwiły przejazd
Sytuacja na drodze S7 pod Ostródą z 30 grudnia była spektakularnym przykładem tego, jak szybko północ Polski może zostać sparaliżowana przez atak zimy, silny wiatr i zamiecie. Ostatecznie, to stojące w śniegu ciężarówki zablokowały ruch, co uniemożliwiło przejazd nawet służbom zimowego utrzymania. Pługi nie mogły dotrzeć do zasypanych odcinków, tworząc błędne koło paraliżu drogowego. Kierowcy spędzili w tych korkach nieraz kilkanaście godzin.
Rzeczniczka olsztyńskiego oddziału GDDKiA, Katarzyna Kozłowska, wskazywała na „nieodpowiedzialne zachowanie części kierowców pojazdów ciężarowych”. Według niej, próby wyprzedzania w ekstremalnie trudnych warunkach doprowadziły do ustawienia pojazdów w poprzek jezdni, co definitywnie zablokowało przepustowość drogi.
Nie mogliśmy na bieżąco udrażniać dróg ani wprowadzić sprzętu do zimowego utrzymania, co znacząco wydłużyło czas przywracania pełnej przejezdności
Brak obowiązku opon zimowych – prawna luka w zimowej logistyce
Prawda, jak często bywa w takich sytuacjach, leży pośrodku, choć TLP wyraźnie sugeruje, gdzie leży główna wina prawna. Choć mówienie o winie kierowców ciężkich pojazdów jest niesprawiedliwe, nie można ignorować specyfiki polskiego prawa drogowego. W przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, np. Niemiec, w Polsce nie ma bezwzględnego, ustawowego obowiązku stosowania opon zimowych w ciągnikach siodłowych i naczepach.
W efekcie, w momentach gwałtownego pogorszenia pogody, większość ciężarówek porusza się na tzw. oponach uniwersalnych. Choć nowoczesne ogumienie M+S (błoto i śnieg) jest lepsze niż letnie, to i tak nie dorównuje czystej oponie zimowej pod kątem trakcji na zaśnieżonych wzniesieniach. Kiedy jedna ciężarówka, wyposażona w opony uniwersalne, traci przyczepność na podjeździe, reszta ruchu, w tym próby ominięcia blokady, natychmiast zamiera. Jedna zatrzymana ciężarówka blokuje oba pasy, jeśli pozostali kierowcy spanikują lub próbują manewru. Ratunkiem bywały łańcuchy, ale niewielu kierowców ciężarówek na co dzień nimi dysponuje.
