Warszawa stanie w korkach. Taksówkarze zapowiadają protest

Mateusz Wolski

Taksówkarze z Warszawy zapowiadają strajk na środę w odpowiedzi na niskie stawki za przejazd. Ich celem jest przyciśnięcie władz miasta przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi, domagając się nie tylko wyższych opłat za przejazdy, ale również regulacji dotyczących aplikacji przewozowych takich jak Bolt, Uber i FreeNow.

W najbliższą środę centrum Warszawy może zostać sparaliżowane przez strajkujących taksówkarzy. Grupujący się wokół tradycyjnych korporacji zawodowych kierowcy planują tego dnia demonstracyjnie zwalniać ruch, przemieszczając się pieszo przez przejścia dla pieszych w rejonie Pałacu Kultury i Nauki. Protest ma na celu wyrażenie niezadowolenia z decyzji Rady Miasta, która nie zgodziła się na podniesienie stawek za przejazd, co zdaniem taksówkarzy byłoby dostosowaniem ich do współczesnych kosztów utrzymania i zapewnieniem minimalnych warunków do prowadzenia działalności.

Taksówkarze domagają się sprawiedliwych stawek

Powodem strajku jest fakt, że maksymalna stawka za kilometr ustalana przez samorząd nie była aktualizowana od ponad dwóch dekad. Taksówkarze porównują swoją sytuację do właścicieli stacji kontroli pojazdów, których stawki również są zamrożone od lat. W tym czasie aplikacje przewozowe takie jak Uber Bolt i FreeNow stosują zmienne cenniki, co pozwala ich kierowcom na zarabianie więcej w godzinach szczytu, zwiększając dysproporcję między nimi a tradycyjnymi taksówkarzami.

Nadchodzący strajk, zapowiedziany jako kilkugodzinny, ma być tylko początkiem serii protestów. Związek Zawodowy „Warszawski Taksówkarz” ma nadzieję, że dzięki tym działaniom uda się skłonić władze miasta do reakcji przed wyborami samorządowymi. Tymczasem Grupa Antyprzewozowa (GAP) zwraca uwagę, że przez ostatnie 20 lat koszty życia znacząco wzrosły, a stawki taryfowe pozostały na niezmienionym poziomie, co wpływa na spadek dochodów taksówkarzy.

Branża taksówkarska w defensywie wobec aplikacji przewozowych

Jak podaje „Rzeczpospolita”, problem niewystarczająco wysokich stawek to tylko jedno z wielu wyzwań, przed którymi stoi branża taksówkarska. Analizy firmy Dun&Bradstreet wskazują, że od 2020 roku liczba działalności taksówkarskich w Polsce zmniejszyła się o ponad 4 tysiące, co sytuuje tę branżę wśród dziesięciu najbardziej zagrożonych. W międzyczasie, aplikacje przewozowe takie jak Uber, Bolt czy FreeNow zyskują na popularności. Badania TOR wskazują, że w 2020 roku rynek przewozu osób był wart 6,5 mld zł, z czego 60%, czyli 3,9 mld zł, stanowiły przejazdy zamówione przez aplikacje. Tendencja ta ma się utrzymać, a wartość rynku aplikacji przewozowych ma jeszcze wzrosnąć.

Dlatego taksówkarze apelują o równe szanse w konkurencji. Opowiadają się przeciwko dynamicznym cennikom, które ich zdaniem zakłócają uczciwą rywalizację i prowadzą do przekraczania ustalonych przez samorządy stawek. Postulują podwyżki i wprowadzenie nowych regulacji, które zwiększą bezpieczeństwo pasażerów. Ministerstwo Infrastruktury rozważa różne opcje, w tym możliwość przywrócenia wymogu znajomości topografii miasta przez kierowców oraz obowiązek komunikacji w języku polskim na odpowiednim poziomie. Taksówkarze, w obliczu konkurencji z aplikacjami przewozowymi, wciąż walczą o swoje prawa, mając nadzieję na poprawę swojej sytuacji poprzez protesty i dialog z władzami.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze