W świecie, gdzie motocykle stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie, a systemy bezpieczeństwa w samochodach to już standard, na jakie innowacje mogą liczyć motocykliści? Czy informowanie kierowcy o zagrożeniu musi zawsze wiązać się z odrywaniem wzroku od drogi? Amerykańska firma ViberAlert podsuwa rewolucyjną odpowiedź, która ma szansę wywrócić do góry nogami to, jak myślimy o bezpieczeństwie na dwóch kółkach.
O zagrożeniu ostrzeże nie lusterko, lecz pośladki. Technologia pod siodłem motocykla
Już od dawna wiemy, że elektroniczne systemy w nowoczesnych jednośladach potrafią zdziałać cuda. ABS, kontrola trakcji – to wszystko działa w ułamku sekundy, niewidoczne dla kierowcy, ale ratujące skórę, gdy tylne koło zaczyna tańczyć na asfalcie albo gdy systemy wykrywają niebezpieczne zablokowanie hamulców. Problem pojawia się, gdy te same systemy, które zapożyczamy z samochodów, wymagają wizualnej uwagi. Ostrzeżenie o samochodzie w martwym polu czy zbliżającej się kolizji, wyświetlane na ekranie lub w lusterku, to przecież chociażby ułamek sekundy poświęcony na odwrócenie wzroku od tego, co najważniejsze – drogi przed nami.
Amerykanie z ViberAlert mają na to patent. Siedzisko motocykla ma przestać być tylko elementem komfortu, a stać się aktywnym interfejsem ostrzegawczym. Ich pomysł to nic innego jak nakładka wyposażona we wibrujące silniczki, które mają informować kierowcę o zagrożeniu w czasie rzeczywistym, bez konieczności spoglądania gdziekolwiek indziej. Zapomnijcie o migających diodach – teraz zagrożenie poczujesz… dosłownie.
Cytując twórców: „Przedstawiciele firmy ViberAlert twierdzą, że wiele systemów bezpieczeństwa w motocyklach – choć skutecznych – to rozprasza uwagę kierowcy.” I tu jest sedno sprawy. Wibracja to bodziec pierwotny, podprogowy, którego nie da się zignorować, a co najważniejsze – nie zmusza do zmiany kierunku patrzenia.
Protokół wibracyjny: Jak kanapa motocykla czyta drogę?
Jak ten system ma działać w praktyce? Nie jest to magiczna nakładka reagująca na złe myśli jeźdźca. Cała magia tkwi w integracji z istniejącą elektroniką motocykla. System czerpie dane z tych samych inteligentnych czujników, z których korzysta motocykl na co dzień: żyroskopu, akcelerometru, a nawet radaru monitorującego otoczenie.
Te dane przesyłane są bezprzewodowo (lub poprzez interfejs CAN Bus, jeśli mówimy o głębszej integracji) do strategicznie umieszczonych silniczków wibracyjnych. I tu zaczyna się dyplomacja zmysłów. Różne sekwencje i natężenia wibracji mają być przypisane do różnych zagrożeń.
Pomyślcie o tym jak o Morse’u bezpieczeństwa czułym na pośladki. Wibracja sygnalizująca, że w martwym polu pojawił się niepokojąco blisko inny pojazd, będzie inna, niż ta aktywowana w momencie, gdy system wykryje, że kąt pochylenia w zakręcie jest zbyt agresywny i grozi utratą przyczepności. Inaczej zareaguje, jeśli przekraczamy prędkość, a inaczej, gdy zbliżamy się zbyt szybko do pojazdu poprzedzającego. To ma być intuicyjne rozpoznawanie „języka wibracji”, co ma skutkować natychmiastową korektą kursu lub reakcją na niebezpieczeństwo.
Rewolucja czy luksusowy gadżet? Jak ViberAlert trafi na rynek
Co ciekawe, ViberAlert nie zamierza walczyć o miejsce na półkach z akcesoriami. Ich ambicją jest głęboka integracja z fabrycznymi elementami wyposażenia. To nie będzie coś, co dokupicie po fakcie, ale raczej element projektowany razem z modelem motocykla.
Firma już rozpoczęła współpracę z kluczowymi graczami na rynku. Wśród partnerów wymienia się włoską Soft Italia Spa, która zajmuje się produkcją kanap dla skuterów i motocykli, oraz Corbin Saddle Maker, u którego klienci będą mogli zamówić dedykowane siedziska z wbudowanymi systemami wibracyjnymi. To sugeruje, że na początku technologia ta może celować w segment premium, gdzie innowacje są chętniej wdrażane i wyżej wyceniane.
Co więcej, ten pomysł ma być uniwersalny. Jak czytamy w źródłach, „Z informacji zamieszczonych na stronie ViberAlert wynika, że przedsiębiorstwo wprowadza swoje innowacyjne rozwiązanie również do foteli samochodów osobowych oraz ciężarowych.” Jeżeli ViberaAlert odniesie sukces w motocyklach, świat pojazdów z czterema lub większą liczbą kółek może wkrótce poczuć ostrzeżenie w lędźwiach. To sprawia, że ich technologia (klasyfikowana jako innowacyjna nakładka na siedzisko motocykla ostrzegająca wibracjami) ma potencjał na zrewolucjonizowanie nie tylko świata jednośladów, ale i szeroko pojętego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przewaga nad wzrokowymi systemami ostrzegawczymi jest tu fundamentalna – skupienie pozostaje na jeździe.
