Wiceminister: S7 Kraków-Myślenice musi powstać, mimo protestów.

Jarek Michalski

Wreszcie wiemy, co dalej z feralnym odcinkiem S7 Kraków – Myślenice. Po miesiącach sporów, protestów i analiz, rząd deklaruje, że budowa ekspresówki MUSI się odbyć, choć droga do konsensusu będzie wybrukowana społecznie trudnymi decyzjami. Czy to oznacza, że w końcu pożegnamy się z koszmarem zakorkowanej „siódemki”?

Ekspresowa S7: Stan wojny między potrzebą infrastrukturalną a protestami mieszkańców

Sytuacja drogowa na trasie Kraków – Myślenice od dawna przypomina kiepsko wyreżyserowany dramat, w którym główną rolę odgrywają korki, frustracja kierowców i ciągłe dylematy związane z przebiegiem nowej drogi ekspresowej S7. Ostatnio na posiedzeniu Sejmowej Komisji Infrastruktury padły mocne słowa. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec dał jasno do zrozumienia: nowy odcinek S7 jest absolutnie konieczny. Powód? Obecne i prognozowane obciążenia drogi krajowej nr 7 przekraczają wszelkie normy, a domknięcie całości arterii S7 bez tego fragmentu to logistyczny nonsens.

Jednak droga do celu wiedzie przez pole minowe. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDDKiA) przedstawiła sześć wariantów trasy, a każdy z nich, delikatnie mówiąc, wywołał burzę. Mieszkańcy i samorządy gmin, przez które potencjalnie ma przebiegać trasa, masowo protestują. Chcą wytyczenia początku drogi bliżej Skawiny lub Niepołomic, co paradoksalnie, wykluczyłoby tranzyt z północy Polski z korzystania z nowego, kluczowego odcinka S7. Wiceminister Bukowiec otwarcie przyznał, że wytyczenie optymalnego przebiegu będzie „skomplikowane i trudne społecznie” ze względu na wysoką urbanizację terenów na południe od Krakowa.

Trzeba jednak znaleźć takie rozwiązanie, które będzie jak najmniej szkodliwe i obciążające tkankę społeczną

To zdanie najlepiej oddaje sedno problemu: balansowanie między strategiczną koniecznością infrastrukturalną a lokalnym oporem, często determinowanym obawą o wywłaszczenia czy degradację środowiska.

Konsultacje społeczne kontra tysiące opinii: Kto wygra w starciu z cementem?

GDDKiA zorganizowała szeroko zakrojone konsultacje. Na początku listopada przedstawiono sześć propozycji, z których każda startuje z okolic autostrady A4 – węzły Łagiewniki, Kraków Tuchowska lub Kraków Blacharska, a ich długość oscyluje wokół 33 km. Reakcja społeczności lokalnej była natychmiastowa i lawinowa. Do 8 stycznia wpłynęło ponad 6,7 tysiąca formularzy opinii, a do tego należy doliczyć około 11 tysięcy petycji, pism i wniosków – zarówno popierających samą inwestycję, jak i stanowczo sprzeciwiających się każdemu z zaproponowanych przebiegów.

To potężny zastrzyk danych dla decydentów. Przedstawiciele GDDKiA zapowiedzieli proces modyfikacji. Z sześciu wstępnych koncepcji zamierzają wybrać ostatecznie tylko trzy, które przejdą do kolejnego etapu prac dokumentacyjnych. Decyzja ta, oparta na analizie złożonych wniosków, ma być próbą wypracowania pewnego kompromisu. Jednak czy da się zadowolić mieszkańców, którzy chcą, aby trasa omijała ich tereny, jednocześnie spełniając wymogi techniczne dla drogi ekspresowej o wysokim standardzie obsługi ruchu tranzytowego? Historia pokazuje, że zazwyczaj wygrywa ten, kto ma większą siłę przebicia w kuluarach politycznych, a techniczna wykonalność musi czasami ustąpić miejsca politycznej racjonalności.

Tunelowanie i horyzont 2045: Czy droga S7 będzie nowym polskim „Drogowskazem na przyszłość”?

Jeśli spojrzymy na harmonogram, optymizm może szybko ulecieć. Proces uzyskiwania decyzji środowiskowej dla finalnie wybranego wariantu planowany jest dopiero na rok 2028. Zgoda środowiskowa, która ostatecznie przypieczętuje przebieg trasy, ma pojawić się w 2031 roku! A to dopiero początek biurokratycznej martyrologii. Prace projektowe, wliczając uzyskanie pozwolenia na budowę (ZRID), mają się ciągnąć aż do 2038 roku. Przewidywany czas budowy to lata 2038–2045. Czy to oznacza, że na ten kluczowy dla Małopolski odcinek S7 poczekamy dwie dekady?

GDDKiA tłumaczy tak odległy horyzont czasowy wagą i skomplikowaniem projektu. Mowa tu nie o zwykłej budowie drogi, lecz o inżynierii na najwyższym poziomie, obejmującej budowę szeregu tuneli. Są one niezbędne do przebicia się przez górzysty, a do tego mocno zabudowany teren. Mówiąc żargonem inżynierskim – musimy zmierzyć się z trudną geologią i licznymi kolizjami z istniejącą infrastrukturą.

Choć wizja oddania do użytku pełnej trasy S7 (łączącej Gdańsk z Rabką-Zdrojem) i pozbycia się gigantycznych korków przy Krakowie jest kusząca, obecne tempo prac sugeruje, że kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość. S7 to arteria krwionośna Polski, kluczowa dla powiązań między najważniejszymi aglomeracjami (Trójmiasto, Warszawa, Kraków). Zbudowano już 681 km z planowanych 739 km. Ten ostatni, niezwykle trudny odcinek Kraków – Myślenice, jest wisienką na torcie, ale i największym wyzwaniem logistyczno-politycznym. Prawdopodobnie, jak to w Polsce bywa, ostateczny przebieg zostanie ustalony na drodze kompromisu, który zadowoli niewielu, ale pozwoli ruszyć z postępem technicznym.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze