Przełomowy moment dla kierowców na wschodzie Polski! Wojewoda lubelski w końcu złożył swój podpis pod kluczowym dokumentem, który odblokowuje budowę kolejnego, niemal 10-kilometrowego fragmentu kluczowej trasy ekspresowej S12. Brzmi jak zwykła biurokracja, ale ta decyzja to sygnał, że korytarz transportowy wiodący do granicy z Ukrainą nabiera realnych kształtów. Zanim jednak na placu budowy pojawią się pierwsze maszyny, droga do S12 musiała skręcić – dosłownie – z powodu niespodzianki ukrytej w ziemi.
- Jest zgoda na budowę S12 Piaski-Dorohucza. Co to oznacza dla procesu inwestycyjnego?
- Nowa trasa S12 w woj. lubelskim. Jak będzie przebiegać ten kluczowy 10-kilometrowy odcinek?
- Kontrakt za 358 mln zł i dramat geologiczny, czyli dlaczego trasa musiała zmienić bieg
- Droga ekspresowa S12 do granicy z Ukrainą. Kiedy wjedziemy na całą dywizję?
Jest zgoda na budowę S12 Piaski-Dorohucza. Co to oznacza dla procesu inwestycyjnego?
Gdy mówimy o inwestycjach infrastrukturalnych w Polsce, często mamy poczucie, że proces trwa wieki. Jednak w przypadku drogi ekspresowej S12, której ostatecznym celem jest usprawnienie połączenia z Ukrainą, każdy krok jest na wagę złota. Kluczowym momentem było wydanie przez wojewodę lubelskiego, Krzysztofa Komorskiego, dokumentu Zezwolenia na Realizację Inwestycji Drogowej, czyli ZRID. To jest ten magiczny papier, który dla wykonawcy oznacza zielone światło.
Jak przekazał rzecznik lubelskiego oddziału GDDKiA, Łukasz Minkiewicz, ta decyzja pozwala na „przekazanie wykonawcy placu budowy i rozpoczęcie robót”. Proste, prawda? Niekoniecznie. Oprócz otwarcia drogi dla betoniarek i koparek, ZRID uruchamia również lawinę spraw administracyjnych związanych z odszkodowaniami. Właściciele gruntów, których działki muszą ustąpić drodze, mogą spodziewać się teraz formalnego wszczęcia procedury wyceny i wypłaty należności. Wojewoda lubelski, jako organ prowadzący postępowanie administracyjne, będzie nadzorował ten proces. To może być zarówno ulga dla drogowców, jak i czas nerwów dla tych, którzy muszą pożegnać się z częścią swoich własności.
Nowa trasa S12 w woj. lubelskim. Jak będzie przebiegać ten kluczowy 10-kilometrowy odcinek?
Odcinek Piaski-Dorohucza ma być kawałkiem nowoczesnej infrastruktury godnym XXI wieku. Mówimy tu o blisko 10 kilometrach drogi ekspresowej, skonstruowanej w pełnym standardzie dwujezdniowym – czyli dwa pasy ruchu w każdą stronę, co gwarantuje płynność i bezpieczeństwo.
Początek tej trasy zaplanowano w rejonie węzła Piaski Wschód. Warto zaznaczyć, że ten węzeł nie powstanie w próżni; zostanie on rozbudowany w ramach powiązanej inwestycji, czyli budowy S17 Piaski-Łopiennik. To pokazuje, jak skomplikowaną układanką jest nowoczesna sieć drogowa.
A jak to będzie wyglądać w terenie? Nowa S12 wstępnie poprowadzi po północnej stronie obecnej, często zatłoczonej, drogi krajowej nr 12. Co ciekawe, trasa przetnie ślad DK12, a następnie ominie od swojej południowej strony miejscowość Biskupice. Koniec tego etapu przewidziano w okolicach Pełczyna, gdzie kierowcy zjadą na remontowaną DK12 za pomocą drogi powiatowej. Dla lokalnej społeczności to fundamentalna zmiana, która ma zdjąć z miasteczek i wsi ciężar tranzytowego ruchu TIR-ów.
Mapa drogowa wschodniej części województwa lubelskiego pokazuje, że S12 to nie tylko ekspresówka, ale strategiczny korytarz w kierunku wschodnim.
Kontrakt za 358 mln zł i dramat geologiczny, czyli dlaczego trasa musiała zmienić bieg
Inwestycja ta, choć teraz nabiera tempa, miała swoje momenty kryzysowe. Umowę na realizację projektu i budowy podpisano w maju 2023 roku, opiewającą na kwotę niecałych 358 milionów złotych. Wniosek o ZRID trafił do urzędu w kwietniu 2024, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem. A potem grunt powiedział „nie”.
Podczas rutynowych, ale kluczowych badań geologicznych, ekipy odkryły coś, co kompletnie wywróciło plany do góry nogami. Mowa o odpadach przemysłowych, zasypanych pod ziemią na odcinku liczącym blisko 6 kilometrów w rejonie Dorohuczy. Przy drodze ekspresowej, budowanej z zachowaniem najwyższych norm, nie ma miejsca na składowanie niebezpiecznych substancji.
To odkrycie było absolutnie kardynalne. Jak to wpłynęło na projekt? Odkrycie to wymusiło, mówiąc językiem inżynierów, modyfikację przebiegu trasy. Fragment ten został de facto „wyłączony” z pierwotnych założeń. Obecnie trwają prace dokumentacyjne nad nowym wariantem dla tej części inwestycji. To standardowa procedura, ale oznacza dodatkowe analizy, uzgodnienia i opóźnienia w tej konkretnej części budowy, która musi zostać zrealizowana z największą starannością w kontekście ekologicznym i geotechnicznym.
Droga ekspresowa S12 do granicy z Ukrainą. Kiedy wjedziemy na całą dywizję?
Odcinek Piaski-Dorohucza to zaledwie apetyt na całe przedsięwzięcie. Celem jest budowa około 75 kilometrów trasy S12 w pełnym zakresie, aż do przejścia granicznego w Dorohusku. Ten gigantyczny projekt podzielony jest na cztery główne etapy, a każdy ma swoje tempo.
Najbardziej zaawansowany jest obecnie batalion obwodnicy Chełma – 14-kilometrowy odcinek, który ma być najszybciej ukończony spośród wszystkich planowanych części. Tego fragmentu już nie da się zatrzymać.
GDDKiA ma ambitne plany na najbliższy czas. Zakłada się, że jeszcze w tym roku uda się zakończyć procedurę pozyskiwania ZRID dla kolejnych dwóch segmentów: Dorohucza-Chełm oraz Chełm-Dorohusk. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, to w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się lawinowego przyspieszenia prac na całej osi S12. Kiedy cała trasa będzie gotowa, stanie się ona żyłą komunikacyjną dla wschodniej Polski, drastycznie skracając czas przejazdu i podnosząc bezpieczeństwo w kontekście rosnącego znaczenia logistycznego tego regionu.
