Wczoraj wjeżdżał bez problemu, a dzisiaj nagle zakaz? W polskim wojsku zawrzało, a wszystko za sprawą nowoczesnej motoryzacji, a konkretnie aut z Kraju Środka oraz kalifornijskiego wizjonera. Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło restrykcje dotyczące wjazdu na tereny jednostek wojskowych dla samochodów chińskich marek i Tesli. Czy to paranoja, czy realne zagrożenie bezpieczeństwa narodowego? Przygotujcie się na jazdę w strefie cienia danych.
Chińskie smartfony na kołach. Po co wojsko blokuje wjazd Teslom i BYD-om?
Decyzja, która wywołała spore poruszenie w środowisku wojskowym i motoryzacyjnym, jest jednoznaczna: samochody chińskich marek oraz pojazdy marki Tesla mają zakaz wjazdu na teren jednostek wojskowych. To nie jest widzimisię, a potwierdzona oficjalnie informacja płynąca z Ministerstwa Obrony Narodowej. Kluczowy warunek blokady dotyczy pojazdów wyposażonych w rejestratory obrazu i dźwięku, czyli de facto niemal każdego nowoczesnego auta. Ostatecznie, zgodę lub odmowę wjazdu na teren strzeżony podejmuje dowódca konkretnej jednostki.
W tle tej decyzji czuć silny zapach kontrwywiadu. Jak donosiliśmy w styczniu, żołnierze w niektórych jednostkach otrzymali już pisemne wytyczne, a cała sprawa znalazła się pod „zainteresowaniem Służby Kontrwywiadu Wojskowego”. Co więcej, SKW już w ubiegłym roku wydało obszerne wytyczne dotyczące ochrony obiektów wojskowych w kontekście zagrożeń płynących z użytkowania sprzętu produkowanego w Chinach. Nie ulega wątpliwości, że obawy koncentrują się wokół możliwości gromadzenia i niekontrolowanego przechowywania wrażliwych danych przez te inteligentne maszyny oraz potencjalnego dostępu do nich przez zagraniczne służby.
To, co wydaje się być typowym dla motoryzacji dodatkiem – czyli wszechobecne kamery i systemy telemetryczne – w kontekście wojskowym staje się luką w bezpieczeństwie.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami dowódca (kierownik, komendant) jednostki wojskowej ma prawo podejmować autonomiczną decyzję udzielenia zgody lub odmowy w tym zakresie.
Czy chińskie auta grożą sabotażem? Wiemy, co dzieje się za kulisami
Problem nie dotyczy wyłącznie marek prosto z Państwa Środka. Branżowy portal „cyberdefence24.pl” informował o przypadkach, gdy żołnierze napotkali odmowę wjazdu prywatnymi autami, a jeden z takich incydentów miał miejsce w 1. Warszawskiej Brygadzie Pancernej im. gen. Tadeusza Kościuszki i dotyczył akurat pojazdu marki Tesla. To pokazuje, że skala obaw wykracza poza zwykłe „Made in China”; chodzi o samą architekturę cyfrową pojazdów.
Na horyzoncie pojawiają się jeszcze poważniejsze restrykcje. Według ustaleń Polskiego Radia, szef Sztabu Generalnego, generał Wiesław Kukuła, ma niebawem wydać rozkaz zakazujący wjazdu chińskich pojazdów nie tylko na teren jednostek, ale także na przyległe parkingi. Profil „Akademia Wywiadu”, zajmujący się cyberbezpieczeństwem, precyzuje, że rozkaz ma dotyczyć wszystkich „prywatnych samochodów wyprodukowanych w Chinach” i wejdzie w życie niemal natychmiast po formalnym podpisaniu.
Ta eskalacja nie uszła uwadze Pekinu. Rzecznik chińskiego MSZ, Guo Jiakun, krótko skomentował sytuację, apelując, by „Chiny zawsze uważają, że należy położyć kres nadużywaniu pojęcia bezpieczeństwa narodowego”. Czyżby chiński rząd uważał obawy za przesadzone?
„Smartfony na kółkach”. Państwo Środka samo obawia się technologii
Paradoksalnie, to sami Chińczycy traktują inteligentne pojazdy z największą rezerwą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo państwa. Obszerny raport Ośrodka Studiów Wschodnich, przygotowany przez Paulinę Uznańską, jednoznacznie wskazuje, że chińskie elity postrzegają samochody inteligentne jako technologię, która fundamentalnie wpływa na bezpieczeństwo narodowe.
Autorka raportu dzieli ryzyka związane z tymi pojazdami na dwie kluczowe kategorie:
- Pojazdy inteligentne zwiększają podatność na cyberataki (na przykład zdalne przejęcie kontroli nad nimi lub zakłócenie działania ich czujników może prowadzić do poważnych wypadków drogowych).
- Samochody te gromadzą wrażliwe dane zarówno z otoczenia, jak i z wnętrza (np. dane dotyczące infrastruktury krytycznej; dane biometryczne kierowcy i pasażerów), co zwiększa podatność na analizę wywiadowczą.
Uznańska podkreśla, że im więcej tych zaawansowanych technologicznie aut jest na drogach, tym większe możliwości pozyskiwania wiedzy z masowych zbiorów danych. Ta wiedza jest cenna dla wywiadu – potrafi określić natężenie ruchu wokół baz, zidentyfikować punkty strategiczne czy stworzyć mapę aktywności gospodarczej.
Warto tu przytoczyć zaskakujący precedens z Teslą. Amerykański gigant, produkujący auta w Szanghaju (Model 3), miał przez lata ograniczony dostęp do chińskich obiektów kluczowych dla bezpieczeństwa państwa – stref wojskowych, infrastruktury krytycznej czy lotnisk. Dopiero w 2024 roku, po serii żmudnych testów bezpieczeństwa danych, Tesla przeszła certyfikację w Chinach. Od 2021 roku firma musiała nawet stworzyć lokalne centrum danych, aby spełnić chińskie wymogi przechowywania informacji generowanych na terenie ChRL. Jeśli Chiny tak ostrożnie podchodzą do amerykańskiej firmy, polskie obawy o pojazdy wyprodukowane bezpośrednio pod nadzorem Pekinu stają się bardziej zrozumiałe.
Dlaczego wojsko boi się samochodów z Chin? To nie tylko kamery
Kwestia bezpieczeństwa nie sprowadza się wyłącznie do możliwości technicznego zbierania obrazu czy lokalizacji GPS. Największy problem, na który zwraca uwagę „Akademia Wywiadu”, to kwestie przechowywania danych na chińskich serwerach oraz prawny rygor współpracy chińskich firm z własnym państwem i służbami. Audyt kodu źródłowego takich pojazdów bywa w praktyce niemożliwy.
W nowoczesnych samochodach typu „smartfon na kołach” mamy dziś kamery 360 stopni, radary, lasery lidarowe do mapowania terenu, a także stałą łączność GPS i LTE. Złożenie tych danych pozwala na szokująco dokładne odtworzenie układu przestrzennego danego terenu, zidentyfikowanie punktów wejścia i wyjścia z jednostek czy nawet monitorowanie zmian w rozmieszczeniu personelu.
Podsumowując tę kwestię, Paulina Uznańska z OSW jasno stawia sprawę: „Wyciągajmy zatem wnioski z chińskiego – niezwykle ostrożnego – podejścia do zagranicznych producentów inteligentnych aut, jak Tesla. A naczelny wniosek jest taki, że samochodów nie możemy dziś już traktować w kategoriach bezpieczeństwa drogowego, tylko w kategoriach bezpieczeństwa państwa”. To oznacza, że o ile nasza droga kawalkada cyfrowych gadżetów na kołach jest ekonomicznie kusząca, o tyle dla wrażliwych sektorów państwowych stała się po prostu zbyt dużym ryzykiem operacyjnym.
