Wypadek premier Beaty Szydło wraca po latach – dziewięć zarzutów w związku ze sprawą.

Jarek Michalski

Dziewięć lat po głośnym wypadku kolumny rządowej, w którym brała udział ówczesna premier Beata Szydło, sprawa wraca na wokandę i to w zupełnie nowym wymiarze. Tym razem prokuratorskie śledztwo nie koncentruje się już wyłącznie na błędach drogowych kierowców, ale kieruje ostrze w stronę struktur państwowych. Czy to ostateczny rozrachunek z tym, co wydarzyło się w Oświęcimiu i jak wpłynęło na ówczesne procedury bezpieczeństwa?

Wypadek Beaty Szydło: Zarzuty dla funkcjonariuszy po latach – co się stało z kolumną?

Mijają dziewięć lat od dramatycznego zdarzenia w Oświęcimiu, a Prokuratura Regionalna w Białymstoku właśnie sfinalizowała kluczowy etap śledztwa. Decyzje o postawieniu zarzutów zapadły, obejmując aż dziewięć osób. Co znamienne, większość z nich to funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa (SOP), dawnego Biura Ochrony Rządu (BOR). To wyraźny sygnał, że śledczy skupiają się na administracyjnej i proceduralnej stronie tamtego feralnego dnia oraz na tym, co działo się w kolejnych latach postępowania.

Prokurator Marek Bogacewicz potwierdził, że postanowienia zostały wydane, a wezwania do stawiennictwa już trafiły do adresatów. Ogłoszenie zarzutów planowane jest na przełom lutego i marca, a obok ośmiu mundurowych, zarzut usłyszy także jedna osoba cywilna. Jest to moment, który z pewnością wywoła sporo politycznych i medialnych emocji, gdyż sprawa oznaczona jest klauzulą niejawności.

Należy podkreślić, że Prokuratura na tym etapie wstrzymuje się z podaniem szczegółów, co jest standardową procedurą przed formalnym ogłoszeniem zarzutów podejrzanym. Prokurator zaznaczył jednak, że zarzuty nie dotyczą typowych nadużyć władzy czy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w kontekście ich codziennej służby. To sugeruje, że śledztwo sięga głębiej, analizując być może zaniechania związane z samą procedurą bezpieczeństwa lub przebiegiem późniejszych czynności. Całe śledztwo, rozpoczęte wiosną ubiegłego roku, jest wielowątkowe, obejmując lata 2017–2023.

Odwrót od kierowców: Wątki proceduralne i zeznania świadków pod lupą

Kiedy analizujemy przebieg kolumny rządowej 10 lutego 2017 roku, kluczowe zawsze było ustalenie statusu pojazdów: czy włączone były sygnały świetlne i dźwiękowe, co czyniło z kolumny pojazd uprzywilejowany. Przez lata głównym bohaterem sprawy karnej był kierowca Fiata Seicento.

Przypomnijmy, do zderzenia doszło w Oświęcimiu: rządowe Audi A8, którym podróżowała premier, zderzyło się z mniejszym Fiatem. W konsekwencji Audi wypadło z drogi i uderzyło w drzewo, a obrażenia odniosła premier i jeden z funkcjonariuszy BOR.

Jak naprawdę jechała kolumna? Kontrowersje wokół syreny

W pierwotnym postępowaniu spór koncentrował się na zeznaniach. Kierowcy BOR twierdzili zdecydowanie, że syrena była włączona. Kwestia ta była absolutnie kluczowa dla ustalenia winy. Świadkowie z zewnątrz jednak temu zaprzeczali. Ostatecznie, w marcu 2018 roku, Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała wniosek o warunkowe umorzenie postępowania wobec kierowcy Fiata, uznając jego winę za nieumyślną. W lipcu 2020 roku sąd się do tego przychylił, ale jednocześnie zaznaczył, że kierowca BOR również naruszył przepisy ruchu. Wyrok ten, utrzymany w lutym 2023 roku przez Sąd Okręgowy w Krakowie, wydawał się zamykać rozdział drogowy.

Jednak nowe śledztwo prowadzone przez Białystok wyraźnie od tego odchodzi. Badane są nie tylko okoliczności samego wypadku, ale przede wszystkim „późniejsze działania organów ścigania i funkcjonariuszy”. Nowe śledztwo analizuje okres od 2017 do 2023 roku, sprawdzając, czy w toku postępowania przygotowawczego prowadzonego przez krakowską prokuraturę, a następnie w całym procesie sądowym, nie doszło do nieprawidłowości.

Jeden z badanych wątków dotyczy „zeznań składanych przez funkcjonariuszy BOR w charakterze świadków”. Prokuratura sprawdza, czy nie doszło tam do „podania nieprawdy lub zatajenia istotnych informacji dotyczących okoliczności zdarzenia”. Jeśli te zeznania miały fundamentalne znaczenie dla pierwotnego wyroku, a teraz stają się przedmiotem zarzutów, możemy mówić o potencjalnym podważeniu wiarygodności całego ówczesnego postępowania.

Audyt Prokuratury Krajowej – ślad, który doprowadził do nowych zarzutów

Fakt, że sprawa wypadku znalazła się w raporcie Prokuratury Krajowej z audytu za lata 2016–2023, potwierdza wagę problemów proceduralnych. Raport ten identyfikował postępowania, w których wykryto poważne nieprawidłowości, a kolumna premier Szydło była jednym z nich. To właśnie na gruncie tych ustaleń obecna prokuratura przystąpiła do działania.

Zdarzenie w Oświęcimiu, symbolicznie umieszczone w czasie, stało się testem dla służb odpowiedzialnych za ochronę najważniejszych osób w państwie. Teraz, gdy zarzuty się krystalizują, a na celowniku znaleźli się funkcjonariusze, sprawa z domniemanej kolizji zamienia się w kryminalną sagę dotyczącą rzetelności protokołów i lojalności składanych świadectw. Choć nie znamy jeszcze konkretnej treści zarzutów dla dziewięciu osób – ośmiu z SOP i jednego cywila – powrót tej sprawy na wokandę, po latach milczenia, z pewnością zburzy dotychczasowy porządek prawny wokół tego zdarzenia.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze