Chińska motoryzacyjna ofensywa w pełni! Xpeng, marka, o której szeptano na salonach, wreszcie stawia śmiałe kroki na polskim gruncie, a ich flagowy model P7+ wygląda jak zwiastun rewolucji. Czy ten futurystyczny fastback elektryczny ma siłę, by rzucić rękawicę europejskim tuzom i zrewolucjonizować nasze drogi, oferując technologię, która jeszcze niedawno wydawała się science fiction? Przygotujcie się na dogłębne zanurzenie w świat Xpenga P7+, bo to nie jest kolejny elektryk z Azji – to potężna deklaracja inżynieryjna.
- Chiński smok wdarł się na salony – kim właściwie jest Xpeng?
- Xpeng P7+: gigantyczne nadwozie i aerodynamiczny sekret
- Kabina P7+: Technologiczny minimalizm, luksus dla pasażerów
- Osiągi i ładowanie: Konkurencja może zacząć się martwić
- Prowadzenie Xpenga P7+: Komfortowa kanapa z nutą AI
- Ostateczne starcie: Kiedy P7+ zawita do Polski i ile będzie kosztował?
Chiński smok wdarł się na salony – kim właściwie jest Xpeng?
Dorobek Xpenga faktycznie robi wrażenie, i to nie tylko dla tych, którzy wierzą w szybki marsz ku elektromobilności. Przez zaledwie jedenaście lat istnienia, marka zdążyła nie tylko zdominować część rynku chińskiego – oferując zarówno budżetowe pojazdy z range extenderami, jak i zaawansowane bateryjne bestie – ale też zyskać autorytet na arenie międzynarodowej. Dowodem na to jest strategiczna współpraca z Volkswagenem, który postanowił wykorzystać ich technologie w swoich modelach dedykowanych rynkowi w Państwie Środka.
Nie ma też co ukrywać – „Xpeng zdążył też pojawić się w Europie i otworzyć tu centrum R&D w Monachium oraz 'wejść’ do fabryki Magna Steyr w Austrii”. Choć nad Wisłą oficjalna sprzedaż rozpoczęła się ostrożnie, bo w kwietniu zeszłego roku z zaledwie jednym salonem w Warszawie, a jesienią drugim w Poznaniu (oba w rękach Inchcape), to zapowiedzi wskazują na solidny wzrost. Słabość początkowej sprzedaży, gdzie do końca 2025 roku wyjechało ledwie kilkadziesiąt egzemplarzy, ma być tylko rozgrzewką. Rok 2026, z debiutem modeli takich jak P7+, ma być tym, w którym chiński producent „mocno przyspieszy”.
Xpeng P7+: gigantyczne nadwozie i aerodynamiczny sekret
Czym jest Xpeng P7+? Najprostsza odpowiedź brzmi: olbrzymi. Zapomnijcie o kompaktowych crossoverach, to jest limuzyna mierząca aż 5071 mm długości, z imponującym rozstawem osi wynoszącym równe trzy metry. Jego sylwetka to podniesiony fastback, co jest typowe dla elektryków ze względu na akumulatory, choć Xpeng chwali się rekordową cienkością baterii. „Wysokość 'baterii’ to tylko nieco ponad 10 cm, podobno takiej wartości nikt dotąd nie osiągnął”. To technologiczny majstersztyk, który pozwala zachować bardziej sportową sylwetkę.
Z zewnątrz P7+ wygląda jakby wyjęty prosto z futurystycznych szkiców projektantów. Mamy tu pełną szerokość nadwozia opasującą światłami – zarówno z przodu, jak i z tyłu. Boki są niemal pozbawione przetłoczeń, co sprawia wrażenie, jakby karoseria była „odlana z jednego kawałka metalu”. Jest futurystycznie, ale gama kolorów? Cóż, tutaj bywało ostatnio nudno. „Poza fioletowym odcieniem lakieru pozostałe kolory są dość nijakie – przeważają szary, biały i czarny”. Na szczęście, czarne słupki, dach i progi dodają wizualnego kontrastu, a bezramkowe szyby podnoszą prestiż. Absolutnym stylistycznym „smaczkiem” jest spojler, który ma unikalny sposób integracji – „Najciekawszy element nadwozia to spojler wychodzący wprost z tylnej szyby umieszczony nad pokrywą bagażnika. Podświetlany pas dodatkowo poszerza auto wizualnie”. Całości dopełnia niesamowicie niski współczynnik oporu powietrza – Cx wynoszący zaledwie 0,21. To aerodynamika godna bolidu, nie samochodu rodzinnego.
Kabina P7+: Technologiczny minimalizm, luksus dla pasażerów
Wchodząc do środka Xpenga P7+, uderza poczucie przestrzeni. Jest tu mnóstwo „powietrza”, zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie. Chińscy producenci wiedzą, jak rozpieszczać pasażerów i P7+ to udowadnia: mamy tu podgrzewanie i wentylację foteli z przodu i z tyłu, a nawet funkcje masażu dla osób siedzących na kanapie. To jest luksus, który stawia na odprężenie.
Deska rozdzielcza to hołd dla minimalizmu sterowanego dotykiem. W zasadzie wszystko dzieje się na gigantycznym, 15,6-calowym ekranie centralnym. Kierowca dostaje przed sobą skromniejszy cyfrowy zestaw zegarów, który wyświetla tylko najważniejsze informacje. Fizyczne przyciski? Prawie zero – znajdziemy je tylko przy kierownicy i na drzwiach do obsługi szyb. „Siedzi się dość wysoko, i to mimo zastosowania rekordowo niskiego zestawu akumulatorów. W kabinie królują ekrany i skóra ekologiczna”. Całość sprawia wrażenie bardzo solidnie spasowanej, co potwierdza wrażenie, które odnieśliśmy, obserwując z bliska chińską kontrolę jakości na linii produkcyjnej.
Tylna kanapa to prawdziwa limuzyna. Pasażerowie mają płaską podłogę, co jest kluczowe. Do tego dochodzi 8-calowy ekran do zarządzania klimatyzacją i innymi funkcjami. Mało tego, pasażer z prawej strony ma nawet rozkładany stolik. Bagażnik ten olbrzymi SUV-fastback to nie tylko komfort, ale i pragmatyzm – pojemność wynosi 573 litry, a po złożeniu tynej kanapy osiąga gigantyczne 1904 litry. „Bagażnik jest długi i pojemny, mierzy aż 573 l, czyli o grubo ponad 100 l więcej niż w aktualnie oferowanym modelu P7”.
Osiągi i ładowanie: Konkurencja może zacząć się martwić
Pod maską lądują akumulatory litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP), dostępne w dwóch wariantach pojemnościowych, co przekłada się na trzy wersje napędowe. Standardowy RWD oferuje 245 KM i zasięg 450 km przy baterii 61,7 kWh. To wystarczające dla większości, choć setkę osiągamy w 7,9 sekundy.
Dla „długodystansowców” przewidziano Long Range z baterią 74,9 kWh, co daje 550 km zasięgu na jednym ładowaniu i 313 KM mocy. Prawdziwy ogień to jednak odmiana AWD Performance z dwoma silnikami, generującymi łącznie 503 KM. Choć jej zasięg jest nieco mniejszy (500 km), to przyspieszenie do pierwszej setki to zaledwie 5,1 sekundy!
Ale to, co naprawdę deklasuje konkurencję, to technologia ładowania. Podczas gdy niektórzy producenci wciąż walczą o stabilne 250 kW, Xpeng P7+ jest gotów na o wiele więcej. „Już podstawowy wariant może przyjąć 350 kW, zaś maksymalnie dla wyższych wersji osiągnięto moc 446 kW!”. To jest kosmiczna prędkość uzupełniania energii, która dramatycznie zmienia koncepcję podróży na długich dystansach. Na koniec, miły dodatek: auto oferuje też funkcję V2L (Vehicle-to-Load) o mocy 3,3 kW – wystarczy, by zasilić hulajnogę czy kosiarkę.
Prowadzenie Xpenga P7+: Komfortowa kanapa z nutą AI
Po kilkudziesięciu kilometrach testowych w obcych warunkach można dojść do jednego wniosku: Xpeng P7+ szyty jest na miarę komfortu. „W kabinie jest cicho, napęd działa płynnie i łagodnie, a zawieszenie z amortyzatorami o zmiennej sile tłumienia nieźle maskuje 'przesuwanie się’ masy na nierównościach”. P7+ to duża, cicha kanapa, która ma dowieźć pasażerów do celu bez zbędnych emocji.
Jeśli liczyliście na sportowe doznania w wersji bazowej, możecie się rozczarować. Układ kierowniczy jest „dość leniwy i, podobnie jak w wielu chińskich autach, nie komunikuje się zbyt otwarcie z kierowcą”, nawet w trybie Sport. Jeśli chcecie poczuć drogę, pozostaje nadzieja, że wersja AWD Performance zostanie odpowiednio wyostrzona.
Tym, co zachwyca, jest technologia autonomiczna. W Chinach system Xpilot (oparty na 11 kamerach i 12 czujnikach ultradźwiękowych, bez lidaru, co jest pewną niespodzianką) umożliwiał jazdę „bez rąk” przez dłuższy czas, bezbłędnie pokonując skrzyżowania i zmieniając pasy. System ten jest o tyle zaawansowany, że integruje się z nawigacją: „W Chinach nawigacja podpowiada kierowcy między innymi to, gdzie znajdują się nierówności (z dokładnością do metra!) oraz przez jaki czas będzie paliło się dane światło na sygnalizacji”. Wszystko to jest wizualizowane na ekranie, choć trójwymiarowe modele drogi czasem bardziej dekoncentrują niż pomagają. Co ciekawe, interfejs obsługi systemu jazdy autonomicznej i menu są uderzająco podobne do tych, które znamy z Tesli.
Ostateczne starcie: Kiedy P7+ zawita do Polski i ile będzie kosztował?
Oficjalne polskie ceny P7+ nie zostały jeszcze ogłoszone, co utrzymuje pewien element nieprzewidywalności. Biorąc pod uwagę, że ceny obecnego P7 startują od 216 900 zł (Long Range) i 241 900 zł (AWD Performance), P7+ jako model nowszy i lepszy technologicznie, musi plasować się wyżej. Jednakże, aby chiński produkt faktycznie „chwycił” i konkurował, cena nie może drastycznie odbiegać od tego progu. Na szczęście, debiut w salonach mamy mieć już w tej połowie roku – pozostaje czekać i obserwować, czy Xpeng zdecyduje się na agresywną politykę cenową.
