Zakopane podnosi stawki: płatne parkowanie także w weekendy i drożej.

Jarek Michalski

Wielkie zmiany nadchodzą dla kierowców odwiedzających stolicę polskich gór. Zakopane, od lat kojarzone z górskimi szlakami i weekendowym wypoczynkiem, właśnie zaostrzyło swoją politykę parkingową, wprowadzając opłaty nie tylko w tygodniu, ale również w soboty, niedziele i święta. To uderzenie w portfele turystów, które ma rzekomo zwiększyć rotację pojazdów, ale w praktyce oznacza koniec darmowego postoju nawet w czasie niedzielnego obiadu. Dowiedzmy się, jak drastycznie zmieniły się stawki i kto, oprócz przyjezdnych, musi teraz głębiej sięgać do kieszeni.

W Zakopanem za darmo już nie zaparkujesz. Również w weekendy

Samorządowcy zakopiańscy wykazali się zaledwie miesięcznym namysłem po tym, jak Sejm upoważnił ich do pobierania opłat weekendowych. Jak czytamy w uzasadnieniu, standardowa mantra powtarza się wszędzie: chodzi o „zwiększenie rotacji pojazdów oraz zwiększenie dostępności miejsc postojowych”. W praktyce oznacza to, że kierowca w sercu Tatr, o ile jego hotel nie oferuje własnego parkingu (co w Zakopanem bywa rzadkością), jest skazany na dynamiczną rotację między jednymi płatnymi strefami a drugimi.

Opłaty obowiązują systematycznie w godzinach od 8:00 do 21:00, co pokrywa praktycznie cały dzień aktywności turystycznej i handlowej. Płatności realizuje się tradycyjnie przez parkomaty lub, ku uciesze cyfrowego świata, za pośrednictwem aplikacji mobilnych.

Ile trzeba zapłacić za parkowanie w Zakopanem – cennik bez litości

Zmiany to nie tylko kwestia dni obowiązywania, ale i drastyczne podwyżki. Zakopane de facto eliminują możliwość „szybkiego kwadransa” na zrobienie zdjęcia czy kupno pamiątki bez ponoszenia znaczących kosztów.

Minimalna inwestycja, która pozwoli na postój przez pół godziny, wzrosła z 3 zł do 4 zł. To już jest spory przeskok.

Dalsza eskalacja cen wygląda następująco:

  • Pierwsza godzina: 6 zł
  • Druga godzina: 7 zł
  • Trzecia godzina: 8,20 zł
  • Kolejne godziny: znów 6 zł

Dla tych, którzy planują dłuższy wypad w góry i liczą na całodniowy postój na parkingach przy szlakach, również nastąpiło oberwanie z budżetu. Opłata całodzienna wzrosła z 38 zł do 45 zł. Jak widać, ekonomika postoju w Zakopanem staje się coraz mniej „góralska”, a coraz bardziej zbliżona do metropolitalnej.

Opłaty za parkowanie wycelowane w turystów – rezydenci zyskują przywileje

Nie da się ukryć, że nowy taryfikator jest skonstruowany tak, by najbardziej dotknąć przyjezdnych. Mieszkańcy Zakopanego, posiadający uprawnioną Zakopiańską Kartę Mieszkańca z aktywnym abonamentem „Zakopiańczyk”, mogą liczyć na znaczące ulgi. Mają prawo do bezpłatnego parkowania, ale z limitami: raz dziennie przez dwie godziny, albo dwa razy dziennie, po godzinie. Taki bezpłatny bilet musi być oczywiście pobrany – czy to w parkomacie, czy przez aplikację.

Co ciekawe, nawet po przekroczeniu tych darmowych limitów, mieszkańcy płacą połowę stawki w porównaniu do turystów. To pragmatyczne, choć dla turysty – frustrujące posunięcie, mające na celu zrównoważenie potrzeb lokalnej społeczności z dochodami z turystyki.

Pomarańczowe koperty w Zakopanem nie dla turystów – pułapka na nieświadomych

Zakopane to także unikat na skalę krajową pod względem organizacji miejsc parkingowych dla swoich obywateli. Mowa tu o terytoriach oznaczonych charakterystycznymi pomarańczowymi kopertami. Są one strategicznie zlokalizowane przy kluczowych punktach użyteczności publicznej, takich jak Urząd Miasta, oddziały ZUS, Sąd Rejonowy, banki czy główne węzły komunikacyjne.

Zasady są tu restrykcyjne jak kodeks hamulcowy: parkować mogą wyłącznie rezydenci z aktywnym wspomnianym abonamentem „Zakopiańczyk”. Limit czasowy to 60 minut. Po tym czasie kierowca musi opuścić peron lub uiścić standardową opłatę (podając numer rejestracyjny swojego pojazdu powiązanego z kartą).

Dla turystów, a także mieszkańców okolicznych gmin, miejsca te są całkowicie niedostępne. Wjechanie na „pomarańczową kopertę” bez uprawnień grozi poważną konsekwencją finansową. Jak ostrzegają władze, samochody bez stosownych uprawnień mogą zostać obciążone mandatem sięgającym nawet 300 zł. Inicjatywa ta ma zapewnić mieszkańcom szybki dostęp do urzędów i usług, eliminując problem zajmowania tych cennych miejsc przez weekendowych kuracjuszy.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze