Sprawa wypadku Beaty Szydło z 2017 roku w Oświęcimiu powróciła na wokandę, ale tym razem w zupełnie nowym świetle. Nie chodzi już tylko o to, kto siedział za kierownicą Fiata Seicento, ale o to, co działo się za kulisami – w Biurze Ochrony Rządu, a później w samym systemie prokuratorskim i sądowniczym. Czy to rutynowe dochodzenie, czy raczej próba rozliczenia zaniedbań, które mogły zmienić bieg historii i bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie? Przygotujcie się na analizę postawionych zarzutów i kluczowych kwestii, które wciąż budzą kontrowersje.
Od wypadku do zarzutów: Nowy rozdział śledztwa po latach
Wypadek kolumny rządowej z 10 lutego 2017 roku, w którym uczestniczyły ówczesna premier Beata Szydło i jej świta, był wydarzeniem, które wstrząsnęło sceną polityczną. Zderzenie Audi A8 z Fiatem Seicento, a następnie uderzenie auta rządowego w drzewo, szybko stało się tematem medialnym i politycznym. Jednak to, co działo się po fakcie, budzi coraz większe kontrowersje. Śledztwo, które początkowo koncentrowało się na przyczynach kolizji, ewoluowało w skomplikowaną procedurę obejmującą działania funkcjonariuszy publicznych.
Prokuratura Regionalna w Białymstoku nie spoczywa na laurach, poszerzając krąg podejrzanych. Już nie tylko kierowca malucha jest postacią centralną – teraz celownik skierowany jest na byłych funkcjonariuszy BOR, a nawet cywilów. Pierwsze zarzuty usłyszał jeden z byłych ochroniarzy już 25 lutego, a do marca lista osób objętych postępowaniem, głównie za składanie fałszywych zeznań, wzrosła do sześciu, by wkrótce dołączyć do nich siódma osoba. Jak informuje prok. Marek Bogacewicz z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku: „Na tym etapie postępowania prokuratura nie udziela bliższych informacji o postawie procesowej podejrzanego z uwagi na dobro śledztwa”. Co ciekawe, część osób z zarzutami to obecni funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa (SOP), formacji, która przejęła obowiązki zlikwidowanego BOR. Czy to oznacza, że błędy – lub celowe działania – sięgały głęboko w struktury ochrony państwa?
Śledztwo zbada każde pokrętne zeznanie i urzędnicze potknięcie
To, co istotne w obecnej fazie, to fakt, że śledztwo wymknęło się spod kontroli pierwotnej analizy samego wypadku. Postępowanie rozpoczęte wiosną ubiegłego roku obejmuje analizę działań podejmowanych przez funkcjonariuszy publicznych w latach 2017–2023, dotykając postępowań przygotowawczych prowadzonych przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie, a następnie procesów przed sądem pierwszej instancji i apelacyjnych. Śledczy sprawdzają, czy w tym długotrwałym marszu biurokratycznym nie doszło do rażącego przekroczenia uprawnień albo niedopełnienia obowiązków służbowych. To już nie tylko kwestia drogowa – to badanie, jak organy państwa zarządzały kryzysem i dowodami.
Wątek wypadku w Oświęcimiu, czyli samo zderzenie 10 lutego 2017 roku, pozostaje oddzielny, ale teraz spoczywa w cieniu działań operacyjnych i proceduralnych. Wypadek ten, w którym rządowe Audi A8 zderzyło się z Fiatem Seicento, raniąc premier Szydło i jednego z funkcjonariuszy, generował intensywne dochodzenie, które skupiało się na dowodach, zwłaszcza na kwestii sygnałów. Trzeci filar tego ogromnego śledztwa dotyczy natomiast zeznań składanych przez funkcjonariuszy BOR w charakterze świadków – prokuratura analizuje, czy nie doszło do celowego fałszowania rzeczywistości lub ukrywania istotnych faktów.
Czy sygnały policyjne ratują sprawę? Klucz do uprzywilejowania
Przejdźmy do sedna kontrowersji, które towarzyszyły temu zdarzeniu od samego początku: kwestia użycia sygnałów dźwiękowych przez kolumnę rządową. To jest ten moment, w którym proste zasady ruchu drogowego zderzają się z protokołem bezpieczeństwa państwowego. Bez włączonych sygnałów dźwiękowych kolumna rządowa nie jest formalnie pojazdem uprzywilejowanym, co radykalnie zmienia perspektywę odpowiedzialności.
Pamiętajmy – do kolizji doszło, kiedy Fiat Seicento przepuścił pierwszą jednostkę, mającą niby włączone koguty, i ruszył, a następnie zderzył się z drugim pojazdem – Audi, w którym znajdowała się ówczesna szefowa rządu. Funkcjonariusze BOR konsekwentnie utrzymywali, że kolumna była prawidłowo oznakowana: „pierwszy i ostatni pojazd miały niebiesko-czerwone światła (koguty) oraz były włączone sygnały dźwiękowe” – zapewniali śledczych. Problem w tym, że przypadkowi świadkowie rzekomo zaprzeczali temu, twierdząc, że dźwięku nie było. Ta sprzeczność była kluczowa w procesach karnych.
Zeznania funkcjonariuszy BOR były potężnym argumentem prawnym, wykorzystywanym zarówno w pierwotnym śledztwie krakowskiej prokuratury, jak i później przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu oraz Sądem Okręgowym w Krakowie. W pierwotnym akcie oskarżenia kierowca Fiata Seicento został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku, a w marcu 2018 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie wnioskowała o warunkowe umorzenie postępowania za kratkami, dając mu „szansę” rocznego okresu próby. Sąd Rejonowy w Oświęcimiu w lipcu 2020 roku w końcu uznał kierowcę Fiata za winnego, choć warunkowo. Co ciekawe, sąd ten odnotował wówczas zaniedbania również po stronie kierowcy BOR. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Krakowie w lutym 2023 roku utrzymał ten wyrok. Teraz, gdy na światło dzienne wychodzą zarzuty dotyczące składania fałszywych zeznań, cała ta prawna konstrukcja zaczyna trzeszczeć w szwach.
Audyt Prokuratury Krajowej: Wypadek Beaty Szydło jako przykład nieprawidłowości
Fakt, że sprawa ta trafiła do wnikliwej analizy w ramach audytu Prokuratury Krajowej, obejmującego lata 2016–2023, świadczy o jej randze systemowej. Raport ten wskazał postępowania, w których stwierdzono rażące nieprawidłowości, a wypadek kolumny rządowej znalazł się na tej liście jako swoisty case study. To, co mogło być traktowane jako niefortunny splot okoliczności drogowych, jest teraz badane jako potencjalny przykład niewłaściwego działania aparatu ścigania i ochrony. Czy uprzywilejowani otrzymali zbyt łagodny trakt a ci, którzy stali na drodze, zbyt surową karę, bo mechanizm ochrony państwa zatajał prawdę o procedurach? To pytania, na które obecne śledztwo stara się odpowiedzieć, stawiając zarzuty byłym i obecnym funkcjonariuszom.
