Zwolennicy i przeciwnicy: pięć nowych świateł na Zakopiance budzi kontrowersje.

Jarek Michalski

Zakopianka, arteria życia dla turystów i lokalnych mieszkańców, znów staje się polem bitwy między wizją poprawy bezpieczeństwa a obawami o paraliż komunikacyjny. Na niespełna 11-kilometrowym odcinku od Szaflar do Zakopanego planuje się instalację aż pięciu nowych sygnalizacji świetlnych. Czy to strzał w dziesiątkę, czy przepis na chroniczne korki, które już teraz potrafią skutecznie zniechęcić do podróży w Tatry?

Czy światła rozwiążą problem Zakopianki, czy go pogłębią? Drogowcy chcą poprawić bezpieczeństwo

Zakopianka, czyli droga krajowa nr 47, to szlak strategiczny, który dla wielu kierowców oznacza pasmo wyrzeczeń, zwłaszcza w sezonie. W odpowiedzi na wyzwania płynące z dużego natężenia ruchu oraz problemów z włączaniem się do drogi z tras podporządkowanych, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wraz z projektantami przedstawili śmiały (choć dla wielu kontrowersyjny) plan modernizacyjny. Cel jest szczytny: poprawa bezpieczeństwa i usystematyzowanie chaosu.

Na 11-kilometrowym odcinku między Szaflarami a Zakopanem ma pojawić się pięć nowych sygnalizatorów. Lista potencjalnych lokalizacji brzmi jak wyliczanka najbardziej newralgicznych punktów na tej trasie. Wśród nich wymienia się m.in. skrzyżowania w Białym Dunajcu (wjazd do miejscowości z drogi do Bańskiej Wyżnej oraz rejon kościoła), okolice mostu im. gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza, a także kluczowe węzły w Poroninie (ulice Za Torem i Jana Kasprowicza) oraz w samym Zakopanem (skrzyżowanie z ulicami Szpitalną i Szymony).

GDDKiA argumentuje, że „celem wprowadzenia sygnalizacji jest poprawa bezpieczeństwa oraz organizacji ruchu”. Faktycznie, dla kierowców z dróg podporządkowanych, próba wciśnięcia się w wartki strumień pojazdów na dk47 bywa ryzykownym hazardem. Teoretycznie, inteligentne sterowanie sygnalizacją ma ograniczyć niebezpieczne manewry i potencjalne kolizje, wymuszając bardziej zdyscyplinowane zachowania na skrzyżowaniach. To standardowa praktyka na wielu obciążonych drogach, więc z inżynieryjnego punktu widzenia – ma to swoje uzasadnienie.

Kłopot w tym, że kierowcy już widzieli podobne „usprawnienia”

O ile intencje drogowców wydają się klarowne, o tyle reakcja lokalnej społeczności i regularnych bywalców Zakopianki jest daleka od entuzjazmu. Kierowcy, którzy na co dzień zmagają się z weekendowymi i urlopowymi zatorami, patrzą na projekt z głębokim sceptycyzmem. Czy dodanie pięciu punktów kontroli ruchu na dystansie 11 km nie skończy się tym, że zamiast płynnego włączania się do ruchu, zyskamy serię czerwonych świateł?

Obawy te nie są bezpodstawne. Jako dowód na to, że nowe światła mogą wywołać efekt odwrotny do zamierzonego, przywołuje się przykład skrzyżowania w Szaflarach, gdzie droga krzyżuje się z ulicą Władysława Orkana. Po zainstalowaniu tam sygnalizacji, rutynowo tworzą się tam teraz „korki sięgające nawet ponad kilometra”.

Jak słusznie zauważają zaniepokojeni kierowcy, plan zakłada, że przejazd z Białego Dunajca do Zakopanego stanie się serią uciążliwych przystanków. Przejazd przez tak dużą aglomerację niespodziewanie może zamienić się w powolne czołganie. To fundamentalny konflikt: bezpieczeństwo vs. przepustowość. Dla planistów najważniejsze jest unikanie wypadków; dla kierowcy, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się tłumu turystów, najważniejsza jest płynność podróży.

Długa procedura, niepewna przyszłość: termin oddalony do 2026 roku

Inwestycja budząca tak duże emocje musiała przejść przez skomplikowany proces administracyjny. Okazuje się, że procedura ta nie jest prosta i szybka. W Biuletynie Informacji Publicznej przeczytać można, że procedura administracyjna, szczególnie w zakresie decyzji środowiskowej, została wydłużona.

Przyczyną opóźnienia miała być „duża liczba uwag zgłoszonych do projektu, konieczność uzupełnienia dokumentacji i dodatkowe analizy oraz spotkania informacyjne”. Echa sprzeciwu są zatem słyszalne. W efekcie, mieszkańcy i kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ nowy termin rozpatrzenia sprawy wyznaczono na 30 kwietnia 2026 roku. Oznacza to, że kluczowe arterie wiodące w serce Tatr pozostaną w obecnym (i kontrowersyjnym) stanie przynajmniej do wiosny 2026 roku, co daje czas zarówno GDDKiA na dopracowanie projektu, jak i krytykom na wypracowanie konstruktywnych alternatyw.

Udostępnij
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów